Tagged: wydawnictwo klubowe

gru 28

Roger Zelazny „Zamiana”

5/5 - (1 vote)
Roger Zelazny „Zamiana” - okładka

Roger Zelazny „Zamiana” – okładka

Tytuł oryginału: Changeling (w metryczce książki napisano The Changeling)

Przekład: Taomee MaErlee (pseudonim tłumacza)

Rok wydania oryginału: 1980 (w metryczce książki napisano 1974)

Rok polskiego (klubowego) wydania: 1988 (encyklopediafantastyki.pl podaje 1984)

Liczba stron: 148

Seria: Mistrzowie Fantastyki • 2

Projekt znaku graficznego (serii): Dariusz Chojnacki

Roger Zelazny „Zamiana” - grzbiet

Roger Zelazny „Zamiana” – grzbiet

Jest to pierwszy tom dylogii „Światy czarnoksiężnika”, która opisuje dwa światy – ten nasz, w którym zwyciężyła technika oraz świat, w którym górę wzięła magia, a nauka została odrzucona.

Pierwsze pierwszoobiegowe wydanie było w roku 1992 – powieść została wydana pod tytułem „Odmieniec” przez wydawnictwo Alfa. W 2002 roku wydawnictwo ISA wydało książkę w nowym przekładzie.

Dzisiejszy wpis poświęcam „Zamianie” Rogera Zelaznego, żeby wprowadzić jakiś porządek w kolejności opisywanych książek. Zacząłem serię Mistrzowie Fantastyki to może ją pociągnę, chociaż mam dość ambiwalentny do niej stosunek – wydaje mi mocno podejrzana (nie to co np. Wielkie Serie Science Fiction, czy Świat Fantasy).

Encyklopedia Fantastyki pisze, że książka ukazała się w roku 1984, ale ja pamiętam jej pojawienie się na Skrze jakoś w roku 1988 – przeniósł ją „dystrybutor” całkiem z zaskoczenia – nie było żadnych zapowiedzi, ot tak – nagle się pojawiła. Może po prostu ktoś ją dodrukował, ale już jako kontynuację nowej serii, może też przywłaszczając sobie serię. Stąd też moje mieszane uczucia – na kilometr pachnie mi to piractwem – jakkolwiek by to nie brzmiało w przypadku książek wydawanych bez płacenia autorom.

Książki jest w obiegu dużo, ceny na Allegro zaczynają się od 25 zł. Często różnią się grzbietem – na moim egzemplarzu jest autor i tytuł, a w niektórych egzemplarzach jest po prostu biały grzbiet.

O czym jest ta historia?

W świecie magii młody Marek Marakson ma obsesję na punkcie mechanizmów; buduje koła wodne, a z czasem silniki parowe. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego mieszkańcy gospodarstw i wiosek polegają na czarodziejach, zamiast korzystać ze stworzonych przez niego maszyn. Tymczasem młody Pol dorasta jako poeta, muzyk i pieśniarz, wyróżniający się białym pasmem w ciemnych włosach. Stanowi wielkie rozczarowanie dla człowieka, którego uważa za swojego ojca – z zawodu inżyniera. Od czasu do czasu Pol dostrzega w powietrzu lśniące nici; gdy ich dotyka, potrafi wpływać na rzeczywistość.

Marek, odrzucony przez otoczenie, błąka się po wzgórzach, aż trafia na cmentarzysko maszyn – pozostałość po dawnej wojnie między magią a technologią. Uruchomiwszy je, powraca w triumfie na latającej maszynie, by odzyskać ukochaną z dzieciństwa. Zostaje jednak zaatakowany przez wieśniaków i traci oko. Ucieka z powrotem na cmentarzysko, gdzie tworzy armię maszyn, aby się zemścić.

Mor, świadomy, że zachwiał równowagą świata, wyrusza po Pola, by ten powstrzymał Marka. Przy okazji wyjawia młodzieńcowi prawdę o jego dziedzictwie i mocach. Aby Pol mógł powrócić, sędziwy Mor musi pozostać w świecie technologii dla zachowania równowagi wymiany. Umiera w parku, w którym każde drzewo, ptak i owad są sztuczne.

Pol musi odnaleźć się w Zamku Rondoval. Zewsząd otaczają go magiczne nici, z których może korzystać. Wkrótce odnajduje złodzieja, który przebywał w zamku, gdy Mor rzucił na twierdzę zaklęcie snu. Wybudzony złodziej staje się jego pomocnikiem. Pol odkrywa również smoki Deta uśpione w lochach. Budzi najpotężniejszego z nich, który rozpoznaje w nim syna swojego dawnego pana. Następnie musi wyruszyć na wyprawę w celu odnalezienia trzech części magicznej laski ojca, rozrzuconych po świecie przez Mora. W podróży towarzyszy mu dawna ukochana Marka, co prowadzi do powstania trójkąta miłosnego.

Podczas wyprawy Pol musi pokonać licznych strażników i ominąć magiczne pułapki. Po wypełnieniu zadania jest gotów stawić czoła Markowi Maraksonowi i go pokonać, przywracając tym samym równowagę w swoim świecie. Czyniąc to, traci jednak względy dziewczyny. Pozostaje mu szukać swojej przyszłości w Rondoval, pośród starej magii pozostawionej przez ojca.

Dalsze losy bohatera opisuje powieść Szalony różdżkarz (ang. Madwand).

Muszę przyznać, że nie pamiętam czy powieść mi się podobała czy nie. Drugi raz jej nie czytałem chociaż autora lubię – napisał wiele świetnych książek.

I jak przy Planecie zła na koniec kilka zdjęć omawianej książki.

Roger Zelazny „Zamiana” – strona tytułowa

Roger Zelazny „Zamiana” – strona tytułowa (1)

Roger Zelazny „Zamiana” – strona tytułowa 2

Roger Zelazny „Zamiana” – druga strona tytułowa (3)

Roger Zelazny „Zamiana” – metryczka książki

Roger Zelazny „Zamiana” – metryczka książki (4)

Roger Zelazny „Zamiana” – druga strona

Roger Zelazny „Zamiana” – druga strona (2)

Roger Zelazny „Zamiana” – pierwsza strona opowieści

Roger Zelazny „Zamiana” – pierwsza strona opowieści (5)

Roger Zelazny „Zamiana” – ostatnia strona opowieści

Roger Zelazny „Zamiana” – ostatnia strona opowieści (148)

I niezmiennie – jeśli chcecie coś dodać, sprostować, podzielić się swoją historią – to komentujcie. Może wśród czytających jest osoba, która miała udział w wydaniu tej książki, może jest osoba, która tworzyła serię.

0
comments

gru 26

Ben Bova „Brama wieczności”

5/5 - (1 vote)
Ben Bova "Brama wieczności" - okładka

Ben Bova „Brama wieczności” – okładka

Tytuł oryginału: As on a Darkling Plain

Przekład: Krystian Niewiadomski

Rok wydania oryginału: 1972

Rok polskiego (klubowego) wydania: 1987

Miejsce wydania: Warszawa-Łódź

Liczba stron: 162 (strony tytułowa i redakcyjna nie są numerowane)

Druk: ZWZZ Piotrków Trybunalski

Nakład: 100 egzemplarzy (Artur Nowakowski[1] pisze o nakładzie 800 egzemplarzy)

Oczywiście, tymi deklarowanymi nakładami nie ma się co sugerować, 100 egzemplarzy jednego tytułu to ja sam potrafiłem sprzedać (nie mam na myśli tego konkretnego tytułu), a książka i w tej chwili jest łatwo dostępna, na samym Allegro są cztery egzemplarze w cenie od 68,84 do 160 zł.

Treść książki bardzo słabo pamiętam, więc posiłkować się będę tym, co piszą o niej w Internecie.

Powieść Bena Bovy rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w której ludzkość rozpoczęła ekspansję kosmiczną nie z ciekawości poznawczej, lecz z lęku. Impulsem do tego rozwoju jest odkrycie na Tytanie ogromnego, obcego kompleksu maszynowego – tajemniczych wież, które są aktywne, lecz których przeznaczenie pozostaje całkowicie nieznane. Istnieje realna obawa, że mogą one być bronią lub elementem systemu zagrażającego Ziemi, co prowadzi do mobilizacji ogromnych zasobów i serii ryzykownych misji badawczych.

Oś fabularna koncentruje się na trzech postaciach. Sidney Lee, astronauta naznaczony traumą po wcześniejszej wyprawie na Tytana, obsesyjnie pragnie powrotu w kosmos, mimo że jego doświadczenia doprowadziły go do próby samobójczej. Marlene Ettinger, wybitna naukowczyni, darzy Sidneya uczuciem, ale jednocześnie obawia się jego destrukcyjnej fascynacji obcymi strukturami. Trzecim bohaterem jest Bob O’Banion, pilot zakochany w Marlene, który po odrzuceniu decyduje się zgłosić do najbardziej niebezpiecznych misji, licząc na ucieczkę od osobistego rozczarowania.

Jednym z kluczowych epizodów jest wyprawa na Jowisza, w której bierze udział O’Banion. Aby umożliwić penetrację ekstremalnych warunków panujących we wnętrzu planety, uczestnicy misji poddawani są radykalnym modyfikacjom ciała – ich płuca zostają zastąpione skrzelami, a statek wypełnia ciecz. Ekspedycja prowadzi do kontaktu z egzotycznymi formami życia, jednak zdobyte informacje mają jedynie pośredni związek z zagadką tytanicznych wież.

Równolegle Sidney Lee i Marlene Ettinger wyruszają w podróż do układu Syriusza, gdzie odkrywają istotne ślady dotyczące twórców struktur na Tytanie oraz ich dawnego kontaktu z ludzkością. Znaleziska rzucają nowe światło na historię człowieka i sugerują, że los Ziemi od dawna był elementem znacznie szerszego planu obcej cywilizacji. Po powrocie bohaterów na Tytana następuje kulminacja akcji, w której tajemnica wież zostaje ostatecznie rozwiązana, a ich prawdziwa funkcja ujawniona w sposób szybki i jednoznaczny, zamykając wątek zagrożenia, które przez dekady wisiało nad ludzkością.

Tak, jak już wczoraj pisałem, to była moja pierwsza klubówka. Stałem się jej właścicielem i czytelnikiem całkiem przypadkowo. Na Skrze byli kupujący, którzy Skrę traktowali jako swego rodzaju bibliotekę – kupowali książkę, dwie, czytali w tygodniu i w następną niedzielę przychodzili po kolejną, kolejne, zostawiając kupione wcześniej w rozliczeniu. I właśnie dzięki takiemu klientowi stałem się „szczęśliwym” posiadaczem Bramy wieczności Bena Bovy. 🙂 Powieść nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, była zwyczajnie nudna; oczywiście, przeczytałem ją jednym ciągiem (jak większość książek w tamtych czasach), ale dobrze na jakiś czas ostudziła moje pragnienia stania się posiadaczem większej liczby klubówek.

W Internecie opinie o powieści też nie są za bardzo pozytywne.

Większość czytelników ocenia tę powieść jako średnią lub przeciętną. Książka ma mieszane recenzje i trudno wskazać jednoznaczny konsensus – część osób docenia pomysł, inni krytykują wykonanie.

Wielu recenzentów uważa, że „pomysł centralny – tajemnicze maszyny na Tytanie i ludzkość zmotywowana strachem do eksploracji kosmosu – jest interesujący”, ale „samo wykonanie i struktura fabuły pozostawiają wiele do życzenia”. Powieść bywa opisywana jako „fragmentaryczna i niekonsekwentna”, ponieważ pierwotnie składa się z dwóch dłuższych opowiadań połączonych razem, co sprawia, że całość czyta się jak zbiór osobnych epizodów raczej niż spójna powieść.

Postacie i relacje między bohaterami są często krytykowane. Niektórzy czytelnicy twierdzą, że „główne postacie są płaskie, irytujące lub słabo rozwinięte”, a wątek miłosny jest mało przekonujący lub wręcz rozpraszający względem głównej fabuły science fiction.

Opinie na temat wątków narracyjnych są różne: „sekcja poświęcona misji na Jowiszu bywa uznawana za ciekawą w szczegółach technicznych”, jednak wielu czytelników uważa ją za „oderwaną od głównego nurtu fabuły i nie wnosi znacząco do rozwiązania tajemnicy Tytana”.

Końcowe rozwiązanie zagadki wież bywa krytykowane jako „zbyt szybkie lub mało satysfakcjonujące”, szczególnie w porównaniu z obietnicą budowaną przez rozpoczęcie książki.

Pozytywne opinie podkreślają, że „książka jest łatwa w lekturze, ma interesujące elementy eksploracji przestrzeni kosmicznej i klasyczny „big idea” science fiction”oraz że może spodobać się fanom starszej SF z lat 60. i 70. XX wieku, którzy nie oczekują głębokiej psychologii postaci.

Czytelnicy Goodreads opisują „Bramę wieczności” jako powieść z ciekawym konceptem, ale realizacją pozostawiającą wiele do poprawy – solidna dla miłośników klasycznego sci-fi, mniej satysfakcjonująca dla tych, którzy szukają głębszej narracji lub silnych postaci.

W następnym wpisie opiszę Planetę zła Roberta Sheckleya – klubówkę, którą kupiłem już z „premedytacją” 🙂 i którą zdążyłem przeczytać na przystanku i w autobusie zanim jeszcze dotarłem do domu.

I jak przy Władcy gromu na koniec kilka zdjęć omawianej książki.

Ben Bova "Brama wieczności" - strona tytułowa

Ben Bova „Brama wieczności” – strona tytułowa

Ben Bova "Brama wieczności" - strona redakcyjna

Ben Bova „Brama wieczności” – strona redakcyjna

Ben Bova "Brama wieczności" - pierwsza strona opowieści

Ben Bova „Brama wieczności” – pierwsza strona opowieści

Ben Bova "Brama wieczności" - kolejna strona

Ben Bova „Brama wieczności” – kolejna strona

Ben Bova "Brama wieczności" - ostatnia strona

Ben Bova „Brama wieczności” – ostatnia strona

Ben Bova "Brama wieczności" - grzbiet książki

Ben Bova „Brama wieczności” – grzbiet książki

Ben Bova "Brama wieczności" - czwarta strona okładki

Ben Bova „Brama wieczności” – czwarta strona okładki

I niezmiennie – jeśli chcecie coś uzupełnić, sprostować to komentujcie.


[1] Artur Nowakowski, Klubówkowe szaleństwo. Polski trzeci obieg w fantastyce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku, Instytut Kultury Popularnej, Poznań 2021, s. 71

2
comments

gru 25

Andre Norton „Władca gromu”

5/5 - (1 vote)

„Władca gromu” Andre Norton to jedna z klubówek, których wyszło najwięcej – wydrukowano najwięcej egzemplarzy. Tych egzemplarzy było tak dużo, że chyba nie spotkałem się z wersją kserówkową tej książki (ale pewności nie mam, lata lecą, pamięć już nie ta, za dużo danych na dysku).

Nawet dzisiaj jest taka podaż, że można ją kupić za kilkanaście złotych w bardzo dobrym stanie.

Andre Norton "Władca gromu" - okładka książki

Andre Norton „Władca gromu” – okładka książki

Tytuł oryginału: Lord of Thunder

Przekład: Wiesław Rychlicki

Rok wydania oryginału: 1962

Rok polskiego (klubowego) wydania: 1986

Liczba stron: 138

Druk: ZWZZ Piotrków Trybunalski

Nakład: 100 egzemplarzy (ten nakład można między bajki włożyć, nakład książki należy liczyć w tysiącach)

Ilustracja na okładce: A Private Cosmos Borisa Vallejo[1]

Seria: „Z białym paskiem”

Philip Farmer A Private Cosmos 1977

Philip Farmer A Private Cosmos 1977

Książka należy do łódzkiej serii „Z białym paskiem”, ale akurat „Władca gromu” został wypuszczony przez wydawcę klubówek z Warszawy.[2]

Ilustracja na okładce oryginalnie została wykorzystana w książce Philipa Jose Farmera A Private Cosmos z roku 1977 oraz jej wznowieniu w roku 1981 (wznowienie miało ciemniejsze barwy).

Książka jest kontynuacją powieści The Beast Master (1959) – polskie wydania noszą tytuły „Mistrz zwierząt” (1991) i „Władca bestii” (2001)

O czym jest książka?

Akcja powieści „Władca gromu” Andre Norton rozpoczyna się około pół roku planetarnego po wydarzeniach z „The Beast Master”. Hosteen Storm przygotowuje się do oficjalnego objęcia ziemi, którą wcześniej sobie upatrzył, planując spokojne życie jako hodowca koni na skolonizowanej planecie. Sytuacja szybko się jednak komplikuje, gdy rdzenni mieszkańcy planety, humanoidalni Norbie, niespodziewanie i całkowicie poza sezonem opuszczają tereny zajmowane przez osadników. Odmawiają wyjaśnień, twierdząc jedynie, że działa „medycyna”, czyli siła objęta tajemnicą plemienną.

Dodatkowym problemem jest zniknięcie Logana, przyrodniego brata Storma, który już wcześniej miał skłonność do porzucania świata ludzi i dołączania do Norbich plemion. Jego zaginięcie staje się szczególnie niepokojące w obliczu plotek o możliwej wrogości tubylców. Wkrótce na scenie pojawia się bogaty przybysz z innej planety, Widders, który żąda, by Storm poprowadził go do tak zwanego Niebieskiego Sektora – zakazanego obszaru uważanego za siedzibę kanibali, do którego nie da się dotrzeć drogą powietrzną. To właśnie tam mieli udać się Norbie oraz zaginąć syn Widdersa, były żołnierz, który po wojnie Xików rozbił się wraz z innymi weteranami.

Storm początkowo odmawia udziału w wyprawie, lecz zmienia zdanie, gdy uświadamia sobie, że Logan musiał udać się w tym samym kierunku. Wyrusza więc do Niebieskiego Sektora w towarzystwie swoich zwierzęcych towarzyszy – wielkiego kota i orła – pozostawiając surykatkę zajętą opieką nad młodymi. Podróż odbywa się w ekstremalnie trudnych warunkach, w porze największych upałów, przez tereny uważane za śmiertelnie niebezpieczne. Storm podejrzewa również, że w zakazanym regionie może znajdować się obca instalacja, podobna do odkrytych wcześniej Zapieczętowanych Jaskiń.

W trakcie wyprawy okazuje się, że Norbie zostali zwabieni do Niebieskiego Sektora przez swoich bębniarzy – szamanów – działających pod wpływem istoty zwanej Panem Gromu. Byt ten kontroluje pogodę i błyskawice w całym regionie, a jego siedzibą jest ogromna, wroga instalacja obcych, pełna niebezpiecznych maszyn. Storm odkrywa, że instalacją steruje człowiek – ziemski technik Dean, weteran wojenny cierpiący na ciężką psychozę pourazową, który przejął kontrolę nad obcą technologią i planuje wykorzystać ją do zdobycia władzy.

Storm odnajduje Logana, lecz ponownie go traci w labiryncie wnętrza góry. Ostatecznie, przy pomocy Logana, Norbiego Gorgola oraz duchowego przywódcy plemienia, przeciwstawia się Deanowi. Siła „medycyny” Norbich, rozumiana jako forma magii, zostaje skierowana przeciwko maszynom i ich obłąkanemu władcy. Instalacja zostaje zniszczona, wpływ Pana Gromu ustaje, a Norbie odzyskują wolność. Storm i Logan umacniają swoją więź, a Storm może wreszcie wrócić do planów spokojnego życia i zagospodarowania własnej ziemi.

To była miła lektura, dobre czytadło, ale tak szybko jak ją przeczytałem, tak szybko o niej zapomniałem. Drugi raz chyba jej już nie czytałem (a niektóre klubówki a owszem, tak).

Czemu więc jako pierwszej o niej piszę?

Ano dlatego, że właśnie kupiłem sobie na Allegro kolejny egzemplarz w świetnym stanie w cenie 15 zł. Ale to nie jest jakaś wyjątkowo niska cena – chociażby w antykwariacie Tezeusz kosztuje 21 zł. I leży tam i leży.

Jest to też jedna z klubówek, którą przeczytałem najwcześniej. Kolega, sprzedawca ze Skry, pożyczył mi ją do przeczytania. To były licealne czasy, kiedy jeszcze nie handlowałem klubówkami a sprzedawałem jedynie oficjalne książki i komiksy.

Iwo to była barwna postać, na nazwisko chyba miał Szklarski, ale pewności nie mam. Chodziliśmy razem do liceum, ale poznaliśmy się na Skrze, a dopiero później z pewnym zaskoczeniem wpadliśmy na siebie w tej samej szkole. Ja byłem w pierwszej klasie, on trzeciej czy czwartej.

Ale nie jestem pewien, czy to Iwo pożyczył mi tę książkę; nie mam pewności, minęło już ponad 35 lat. Być może książkę pożyczył mi inny znajomy, imienia już nie pamiętam; czasami zajmowaliśmy sobie miejsca na Skrze, bo dobre miejsce trzeba było zająć o świcie, w zimie jeszcze w nocy. Wstawałem o trzeciej, wyruszałem o czwartej, żeby o piątej mieć to dobre miejsce. Dobrą lokalizacja to była podstawa, dobra lokalizacja to była pod ścianą Skry w pobliżu głównego wejścia – tam ustawiali się „bookiniści”. Zdarzyło mi na początku nie docenić zalet miejsca i rozstawić gdzie indziej, niewiele zarobiwszy.

A znajomy był dziwny, nie wiem czy miał dom, miał na pewno problemy z alkoholem i z agresja po nim. Kumplował się z innym – pracownikiem drukarni, który wynosił z pracy nowości (często bez okładek) jeszcze przed ich ukazaniem się w księgarniach.

I był jeszcze Zbyszek, bliższy kolega Iwo – zapisuję imię, bo nie wiem, jak długo będę jeszcze pamiętać. Jego marzeniem było zarobić na swoją stację benzynową.

O kurde, wracają wspomnienia, w kolejnym wpisie będzie o pierwszej klubówce, którą przeczytałem – „Bramie do wieczności” Bena Bovy.

Może przypomnę sobie też coś o Giełdach fantastyki w Muzeum Techniki, gdzie byłem stałym „gościem”.

A poniżej kilka zdjęć dzisiejszej bohaterki.

Andre Norton "Władca gromu" - strona tytułowa

Andre Norton „Władca gromu” – strona tytułowa

Andre Norton "Władca gromu" - metryka książki

Andre Norton „Władca gromu” – metryka książki

Andre Norton "Władca gromu" - pierwsza strona opowieści

Andre Norton „Władca gromu” – pierwsza strona opowieści

Andre Norton "Władca gromu" - ostatnia strona opowieści

Andre Norton „Władca gromu” – ostatnia strona opowieści

Jeśli chcecie coś uzupełnić, dopisać, sprostować to zapraszam do komentowania.


[1] https://www.artera.ae/artworks/f8996146-5328-49c6-b4a2-f3733aa5542e

[2] Artur Nowakowski, Klubówkowe szaleństwo. Polski trzeci obieg w fantastyce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku, Instytut Kultury Popularnej, Poznań 2021, s. 307

2
comments