Tytuł oryginału: The Puppet Masters
Rok wydania oryginału: 1951
Przekład: Agnieszka Sobkowska
Rok polskiego (klubowego) wydania: 1986
Liczba stron: 196 (190 numerowanych)
Seria: Klasycy współczesnej SF # 7
Okładka książki oryginalnie jest czarno-biała – nie jest to bazarowa kserówka, chociaż i takie wersje tej powieści były – sam miałem jeden taki egzemplarz z miękką okładką z takiego samego papieru jak środek.
Książkę nadal można kupić na Allegro. Antykwariat Tezeusz sprzedaje ją za 47,04 zł, a prywatny sprzedawca z Łodzi za 79 zł. Ja prezentowany na zdjęciach egzemplarz kupiłem 15 lat temu razem z „Kawalerią kosmosu” za w sumie 24 zł. Był to okres, kiedy klubówki były tańsze niż książki z oficjalnego obiegu. Mam wrażenie, że w latach osiemdziesiątych tę książkę było trudniej kupić niż dzisiaj. Wtedy była uznawana za jedną z najlepszych powieści science fiction o inwazji obcych na Ziemię.[1]
W oficjalnym obiegu były jeszcze dwa wydania tej powieści, oba w przekładzie Anity Zuchory: w roku 1991 nakładem Phantom Press w serii Fantasy & SF i w roku 2007 nakładem wydawnictwa Solaris w serii Klasyka Science Fiction. To z 1991 roku mam do tej pory.
Wczoraj przeczytałem „Władców marionetek” po raz czwarty – pierwszy po trzydziestu latach. Zestarzeli się, ale dalej się ich dobrze czyta. Wiemy już, że Wenus dla kolonistów się nie nadaje, że komunizm w Rosji nie przetrwał, że na Tytanie nie może być wysoko rozwiniętej cywilizacji, ale książka dalej ma swój urok.
Może to się dzisiaj wydaje dziwne, że przeczytałem tę książkę cztery razy, ale w latach osiemdziesiątych dość powszechne było czytanie jednej książki kilkukrotnie. Było mało książek, książki nie były takimi kobyłami, jak dzisiaj i można było spokojnie trzy przeczytać w ciągu jednego dnia.
Czyli to może mnie różnić od dzisiejszego młodego pokolenia, ale to, że pisząc o książkach piszę o sobie mnie chyba do niego zbliża – bo jak mówi Justyna Jaworska, kulturoznawczyni, przewodnicząca jury Nagrody Literackiej Nike i wykładowczyni z UW: Dziś studenci uważają, że jeśli praca magisterska nie jest w jakimś stopniu o nich, to nie ma sensu.[2]
Akcja powieści wygląda pokrótce tak:
Latem 2007 roku Ziemia staje się celem ataku. Śluzowate istoty, przypominające ogromne nagie ślimaki, przylatują w latających spodkach i przyczepiają się do ludzkich pleców. Przejmują kontrolę nad układem nerwowym swoich ofiar i sterują nimi niczym marionetkami. Starzec, stojący na czele tajnej agencji bezpieczeństwa narodowego zwanej Sekcją, udaje się do Des Moines w stanie Iowa wraz z Samem i Mary – dwojgiem swoich najlepszych agentów. Oficjalnie badają doniesienia o pojawieniu się latającego spodka, lecz w rzeczywistości znacznie poważniejszym powodem ich przyjazdu jest zagadkowe zniknięcie sześciu agentów wysłanych tam wcześniej. Na miejscu odkrywają, że pasożyty stopniowo przejmują kontrolę nad całym Des Moines. Mimo powagi sytuacji nie potrafią jednak przekonać prezydenta Stanów Zjednoczonych do ogłoszenia stanu wyjątkowego.
Sam wraca do Des Moines z dwoma innymi agentami, aby zdobyć bardziej przekonujące dowody inwazji. Misja kończy się niepowodzeniem i zespół zmuszony jest do pospiesznej ucieczki. W powstałym zamieszaniu jeden z pasożytów przejmuje jednak kontrolę nad jednym z agentów. Po powrocie do Waszyngtonu grupa odkrywa intruza i udaje się go schwytać, lecz wkrótce potem stworzenie ucieka i przyczepia się do pleców Sama, wykorzystując jego wiedzę oraz umiejętności, aby bez trudu uciec.
Znajdując się pod obcą kontrolą, Sam wykorzystuje Konstytucyjny Klub – stowarzyszenie skupiające wielu wpływowych przedstawicieli politycznej elity miasta – aby zdobywać dla ślimaków nowych gospodarzy. Starzec w końcu pojmuje, co się dzieje, pojmuje Sama i przewozi go do nowej siedziby Sekcji. Później zmusza go, by ponownie pozwolił pasożytowi zawładnąć swoim ciałem. Pod wpływem narkotycznej hipnozy Sam ujawnia, że pasożyty pochodzą z Tytana, szóstego księżyca Saturna. Niedługo później Sekcja demaskuje kilku opętanych kongresmenów podczas posiedzenia Kongresu, co ostatecznie przekonuje parlamentarzystów, że Stany Zjednoczone rzeczywiście znalazły się pod atakiem. Uchwalone zostaje prawo nakazujące ludziom odsłaniać plecy, aby można było sprawdzić, czy nie noszą na nich pasożytów.
Armia przygotowuje kontratak w najbardziej opanowanych przez wroga regionach. Plan zakłada przejęcie większości ośrodków nadawczych i ujawnienie prawdy mieszkańcom. Sam jedzie samotnie do Kansas City i odkrywa, że niemal wszyscy mieszkańcy miasta są już opanowani przez „władców”. Wraca do Waszyngtonu zbyt późno, by powstrzymać operację. Akcja kończy się katastrofą – żołnierze wysłani na teren wroga zostają zabici lub schwytani przez pasożyty.
Sam i Mary otrzymują krótki urlop. Biorą ślub i spędzają szczęśliwy miesiąc miodowy, który zostaje jednak nagle przerwany przez pasożyta najwyraźniej polującego na Sama, by ponownie przejąć nad nim kontrolę. Po powrocie do pracy odkrywają, że nowe przepisy wymagają od ludzi niemal całkowitego rozebrania się – pasożyty nauczyły się bowiem przyczepiać także do innych części ciała. Wraz ze Starcem udają się do Pass Christian w stanie Missisipi, aby zbadać latający spodek, który uległ awarii podczas lądowania. Wewnątrz obcego statku Mary zostaje nagle zalana falą dawno wypartych wspomnień: jako dziecko przebywała na Wenus i wtedy właśnie została opętana przez jednego z obcych. Pasożyt ten zginął jednak na skutek „dziewięciodniowej gorączki” – śmiertelnej choroby występującej naturalnie na Wenus.
Kiedy okazuje się, że choroba zabija pasożyty szybciej niż ich ludzkich gospodarzy, władze decydują się na zastosowanie broni biologicznej. Na tereny zajęte przez wroga wypuszcza się zarażone małpy. „Władcy”przejmują nad nimi kontrolę, a następnie błyskawicznie przekazują sobie nawzajem śmiercionośną chorobę. Po kilku starannie obliczonych dniach tysiące ochotników zostaje zrzuconych na spadochronach, aby podać lekarstwo ludziom, których pasożyty już wyginęły. Sam i Starzec dołączają do tej akcji w Jefferson City w stanie Missouri.
W pewnym momencie Starzec zostaje opętany przez ostatniego zdrowego „władcę” w mieście. Chwyta Sama i ucieka powietrznym samochodem w kierunku Jukatanu, gdzie pasożyt zamierza rozpocząć od nowa podbój ludzkości. Samowi udaje się jednak go zabić rozbijając pojazd.
Kilka lat później Sam i Mary wsiadają na pokład statku kosmicznego „Mściel” zmierzającego ku Saturnowi, by przejść do ofensywy. Sam wyraża nadzieję, że uda się odnaleźć sposób na ocalenie drobnych, elfopodobnych istot – prawdziwych gospodarzy pasożytów – które zostały przez nie zniewolone.
Interesujące informacje na temat tej powieści można znaleźć w angielskiej wersji językowej Wikipedii. Otóż oryginalna wersja powieści Heinleina miała 96.000 słów, ale na potrzeby wydania została obcięta do 72.000 słów. Samo skrócenie powieści to jednak nie wszystko – wersja z lat pięćdziesiątych została obyczajowo i politycznie ocenzurowana. W wydaniu z 1951 roku wspomniano, że mężczyźni opanowani przez najeźdźców tracą wszelkie popędy seksualne i motyw ten odgrywa istotną rolę w początkowych partiach fabuły. Z oryginalnej wersji usunięto, że „władcy” z czasem odkrywają ludzką seksualność i zaczynają oddawać się dzikim orgiom, transmitowanym na żywo w telewizji na terenach pozostających pod ich kontrolą. W wydaniu z 1951 roku usunięto ponadto niektóre odniesienia do Związku Radzieckiego. Pełną wersję powieści opublikowano dopiero w roku 1990, czyli dwa lata po śmierci Heinleina.[3]
W wersji klubowej ani tej Phantom Press, którą również czytałem, żadnych orgii nie ma.
I jak zwykle na koniec – zdjęcia omawianej książki.
Jeśli chcecie się podzielić swoimi uwagami – dzielcie się.
[1] https://encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=W%C5%82adcy_marionetek
[2] Sebastian Słowiński, Wykładowczyni z UW: Dziś studenci uważają, że jeśli praca magisterska nie jest w jakimś stopniu o nich, to nie ma sensu, „Gazeta Wyborcza. Magazyn Wyborczej” 2026, nr 48 z dnia 27.02.2026, https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32499290,wykladowczyni-z-uw-dzis-studenci-uwazaja-ze-jesli-praca-magisterska.html
[3] https://en.wikipedia.org/wiki/The_Puppet_Masters








