Autor: De Camp Lyon Sprague
Tytuł oryginału podany w książce: Terrify Ka and Other Stories
Tytuł oryginału: The Reluctant Shaman and Other Fantastic Tales
Rok wydania oryginału: 1970
Przekład: Sławomir Janicki
Rok polskiego (klubowego) wydania: 1988
Liczba stron: 150
Seria: Świat Fantasy # 21
Znak graficzny serii: Dariusz Chojnacki
Ilustracja na okładce: obraz Mayan Serpent autorstwa Borisa Vallejo z roku 1983 (na oryginalnej ilustracji jest data – BORIS©83)
Książka ta to zbiór opowiadań, w skład którego weszły:
Okrutny bóg Ka (Ka the Appalling, 1958)
Stos twardego drewna (The Hardwood Pile, 1940)
Duchy Melvina Pye’a (The Ghosts of Melvin Pye, 1946)
Podpalacz (Mr. Arson, 1941)
Regulamin (Nothing in the Rules, 1939)
Szaman (The Reluctant Shaman, 1947)
Podany na stronie redakcyjnej tytuł oryginału jest wymyślony – nigdy nie wyszła książka Terrify Ka and Other Stories – nie wyszła z takim brzmieniem tytułu. Wyszła za to książka The Reluctant Shaman and Other Fantastic Tales wydana w listopadzie 1970 roku przez wydawnictwo Pyramid Books. Książka ta w roku 1971 była nominowana do nagrody Locus w kategorii Anthology/Collection.[1]
Książka ta zawiera wszystkie opowiadania, które znajdują się w klubówce oraz jedno, którego tam nie ma – „The Wisdom of the East”.[2]
The Reluctant Shaman (Szaman)
Virgil Hathaway, Indianin z plemienia Algonkinów prowadzący sklep z pamiątkami w Gahato w stanie Nowy Jork, utknął z zadaniem opieki nad zgrają rzucających kamieniami chochlików z krainy Irokezów. Kiedy w swoich staraniach, by być „pomocnymi”, duszki zaczynają terroryzować miasteczko, Virgil zmuszony jest do szybkiego podszkolenia się w irokeskiej magii, aby nad nimi zapanować.
The Hardwood Pile (Stos twardego drewna)
Kiedy tartak w Gahato należący do Dana Pringle’a przetwarza drzewo, które zamieszkiwała driada, pozbawiony domu duch pozostaje przy powstałym stosie drewna, „nawiedzając” go, aby zapobiec jego rozproszeniu. Pomiędzy tą dwójką wybucha nieustanny konflikt, który kończy się dopiero wtedy, gdy Pringle zgadza się sprzedać cały stos na renowację parkietu w lokalnym barze, w którym to jego przeciwniczka znajduje następnie zatrudnienie.
Nothing in the Rules (Regulamin)
Kiedy do zawodów pływackich zgłoszona zostaje syrena, pojawiają się oskarżenia o nieczystą grę, ale ten podstęp wydaje się całkowicie legalny. Jako że nigdy wcześniej nie przewidziano takiego manewru, okazuje się, że żaden punkt regulaminu nie zabrania zawodnikowi posiadania ogona, ani nawet nie stwierdza, że musi on być człowiekiem…
The Ghosts of Melvin Pye (Duchy Melvina Pye’a)
Najlepszy lokator podejrzanego kamienicznika składa wypowiedzenie, ponieważ dom, który wynajmuje, jest nawiedzany przez ducha byłego mieszkańca. Sceptycznie nastawiony właściciel zleca sprawę prywatnemu detektywowi, potem swamiemu, a na koniec psychiatrze. Okazuje się bowiem, że duch ma rozdwojenie jaźni: jedna osobowość sprawia kłopoty i jest agresywna, a druga jest nieśmiała i nieszkodliwa. Psychiatra próbuje rozwiązać problem poprzez ponowne zintegrowanie obu tożsamości ducha, jednak konsekwencje tego kroku są nieoczekiwane.
The Wisdom of the East
Artysta, który zapisuje się na kurs jogi, ze zaintrygowaniem odkrywa, że jego guru posiada prawdziwe mistyczne moce. Nie będąc w stanie znieść trudów zajęć, zmienia nauczyciela, tylko po to, by odkryć, że jego nowy mistrz to pozbawiony zasad, lubieżny drapieżnik, który ma chrapkę na kursantki. Problem polega na tym, że on również jest adeptem wschodniej magii…
Mr. Arson (Podpalacz)
Carl Grinnig przypadkowo przywołuje Saldyna, czyli żywiołaka ognia, podczas korespondencyjnego kursu czarnej magii. Saldyn, Pan Arson (Pan Podpalacz), planuje sprowadzić swoich pobratymców do ludzkiego świata, a jego kontrola nad ciepłem i płomieniami zdaje się czynić go niepowstrzymanym – dopóki autor broszur szkoleniowych nie wymyśli, jak zgotować mu więcej, niż ten jest w stanie znieść.
Ka the Appalling (Okrutny bóg Ka)
W prehistorycznej, zapomnianej przez historię cywilizacji, Gezun z Lorsk zostaje uratowany przed wściekłym tłumem w mieście Typhon przez złodziejskiego czarodzieja Ugapha i wstępuje na jego służbę. Kiedy Ugaph o mały włos nie zostaje złapany na próbie obrabowania Świątyni Ip, on i Gezun knują, jak oszukać Tyfończyków, udając, że reprezentują nowego boga, Ka Przerażającego, który domaga się ofiar. Niestety, wykonują swoją pracę aż nazbyt dobrze, czyniąc wymyślonego boga realnym w umysłach swoich ofiar…
Marek Nowowiejski w serwisie „Lubimy czytać” napisał, że opowiadania przetłumaczono z języka niemieckiego.[2] Jak najbardziej jest to możliwe (to nie byłoby nic nowego, że książki tłumaczono z tłumaczeń), jednak nie udało mi się potwierdzić tej informacji w żadnym drugim źródle. Sławomir Janicki znany jest przede wszystkim z tłumaczeń Michaela Moorcocka – co robił raczej z języka angielskiego. Nie znalazłem również niemieckiego wydania zbioru tych opowiadań, które zawierałoby dokładnie te sześć historii. Najbliżej było Reigen der Fabelwesen z roku 1979 (co ciekawe – ilustrację widniejącą na okładce tej książki wykorzystano w polskiej klubówce „Ta, która pokochała księżyc”), ale w tym tomie brakuje Okrutnego boga Ka i Podpalacza – jest za to Die Weisheit des Ostens (The Wisdom of the East). W każdym razie tytuł Terrify Ka and Other Stories jest wymyślony, co poddaje w wątpliwość tłumaczenia z oryginału.
To było na tyle ciekawe, że przeprowadziłem analizę tłumaczenia. Udało mi się znaleźć i wydanie oryginalne i niemieckie wydanie z roku 1979.
Analiza tłumaczenia to nie jest nic nadzwyczajnego – porównywałem już na tym blogu różne przekłady tej samej książki i mogliście zobaczyć jak potrafią się one różnić. Potrafią się tak różnić tak, że z jednego przekładu znikają istotne fragmenty, czy opisy (np. w Kolonii). Jeśli więc w polskim tłumaczeniu będzie coś co jest w oryginale a nie ma tego w niemieckim przekładzie, to będzie świadczyć, że teza o tłumaczeniu z niemieckiego nie potwierdza się. Jeśli jednak będą rzeczy w tłumaczeniu niemieckim i polskim, których nie ma w oryginalne to teza się potwierdzi. No i przypadek kiedy w tłumaczeniu niemieckim i polskim nie będzie rzeczy z oryginału przybliży nas do potwierdzenia tezy.
Poniżej początek opowiadania The Reluctant Shaman.
ORYGINAŁ ANGIELSKI
ONE FINE JULY day, a tourist took his small boy into a shop in Gahato, New York. The sign over the shop read:
CHIEF SOARING TURTLE
Indian Bead-Work—PotteryInside, a stocky, copper-colored man stood amidst a Utter of burnt-leather cushions, Navajo blankets made in Connecticut, and similar truck.
„Have you got a small bow-and-arrow outfit?” the tourist asked.
„Ugh,” said the Indian. He rummaged and produced a small bow and six arrows with rubber knobs for heads.
„Are you a real Indian?” the boy asked.
„Ugh. Sure. Heap big chief.”
„Where are your feathers?”
„Put away. Only wear um for war dance.”
The tourist paid and started out. At that instant, a copper-colored boy of fifteen years entered from the back.
„Hey, Pop, one of the kittens just et the other!” he called loudly.
The Indian lost his barbaric impassiveness. „What? Jeepers Cripus, what kind of mink farmer do you call yourself? I told you to shift ’em to separate cages yes¬terday, before they began to fight!”
„I’m sorry, Pop. I guess I forgot.”
„You’d better be sorry. That be good money throwed down the sewer.”
The tourist’s car door slammed, and as the car moved off, the thin voice of the tourist’s little boy was wafted back:
„He talks just like anybody else. He don’t sound like a real Indian to me.”
But Virgil Hathaway, alias Chief Soaring Turtle, was a real Indian. He was a Penobscot from Maine, forty-six years old, a high-school graduate, and—except that he did not bathe as often as some people thought he should—a model citizen.
Shortly after the departure of the tourist, another man came in. This visitor had Hathaway’s distinctive muddy coloring and Mongoloid features, though he was fatter, shorter, and older than Hathaway.
„Morning,” he said. „You’re Virgil Hathaway, ain’t-cha?”
„That’s who I be, mister.”
The man smiled so that his eyes disappeared in fat. „Pleased to know you, Mr. Hathaway. I’m Charlie Cat¬fish, of the Senecas.”
„That so? Glad to know you, Mr. Catfish. How about stopping over for some grub?”
„Thanks, but the folks want to make Blue Mountain Lake for lunch. Tell you what you can do. I got eight stone throwers with me. They was let come up here providing they behaved. I got enough to do without dragging them all over, so if you don’t mind I’ll leave ’em in your charge.”
„Stone throwers?” repeated Hathaway blankly.
„You know, Gahunga. You can handle ’em even though you’re Algonquin, being as you’re a descendant of Dekanawida.”
„I be what?”
„A descendant of Hiawatha’s partner. We keep track—” A horn blast interrupted him. „Sorry, Mr. Hathaway, gotta go. You won’t have no trouble.” And the fat Indian was gone.
TŁUMACZENIE NIEMIECKIE
An einem schönen Tag im Juli betrat ein Tourist mit seinem kleinen Sohn ein Geschäft in Gahato, im Staat New York. Auf dem Schild über der Tür stand:
HÄUPTLING SCHWEBENDE SCHILDKRÖTE
Indianische Perlarbeiten – TöpferwarenIm Ladeninnern stand ein untersetzter, kupferfarbiger Mann in einem Durcheinander von Lederkissen, in Connecticut hergestellten Navajojacken und ähnlichem.
„Haben Sie eine preiswerte Bogenschützenausstattung für einen kleinen Jungen?“ fragte der Tourist.
„Ugh!“ erwiderte der Indianer. Er kramte in dem Wirrwarr herum und brachte einen kleinen Bogen mit sechs Pfeilen, die als Spitzen Gummisauger hatten, zum Vorschein.
„Bist du ein echter Indianer?“ fragte der Junge.
„Ugh. Sicher. Ganz großer Häuptling.“
„Wo sind denn deine Federn?“
„Aufbewahrt. Nur tragen bei Kriegstanz.“
Der Tourist zahlte und war dabei, den Laden zu verlassen, als ein kupferfarbiger Junge von etwa fünfzehn Jahren durch die Hintertür hereingestürzt kam.
„He, Paps, eins von den Jungen hat gerade das andere aufgefressen!“ rief er aufgeregt.
Der Ladenbesitzer vergaß seine indianische Gelassenheit. „Waaas? Heiliger Himmel, was bist du denn für ein Nerzzüchter! Ich hab’ dir doch gestern schon gesagt, daß du sie in getrennte Käfige geben sollst, ehe sie übereinander herfallen!“
„Es tut mir leid, Paps. Ich hab’s vergessen.“ „Das sollte dir auch leid tun. Es ist schließlich ein ziemlicher Geldverlust.“
Die Autotür des Touristen knallte zu, und der Wagen fuhr ab. Der Wind trug die dünne Stimme des kleinen Jungen zurück. „Daddy, er redet wie alle anderen. Er hört sich gar nicht wie ein echter Indianer an!“
Aber Virgil Hathaway, alias Häuptling Schwebende Schildkröte, war ein echter Indianer, und zwar ein Penobscot aus Maine, sechsundvierzig Jahre alt, mit High-School-Abschluß, und er war – auch wenn er nicht so oft ein Bad oder eine Dusche nahm, wie er vielleicht sollte – ein vorbildlicher Bürger.
„Ach, Sie wissen doch, Gahunga. Sie werden schon mit ihnen fertig, auch wenn Sie nur ein Algonkin sind, da Sie ja auch von Dekanawida abstammen.“
„Ich – waas?“
„Sie stammen von Hiawathas Gefährten ab. Wir sind genau informiert…“ Ein Hupkonzert unterbrach ihn. „Tut mir leid, Mr. Hathaway, ich muß weiter. Sie werden keine Schwierigkeiten mit ihnen haben.“ Und schon hatte der fette Indianer den Laden verlassen.
TŁUMACZENIE POLSKIE
Był piękny lipcowy dzień. Turysta i jego syn weszli do sklepiku w Gahato, stan Nowy York. Nad jego drzwiami widniał szyld o następującej treści:
Wódz Śpiący Żółw
Rękodzielnicze Wyroby IndiańskieWewnątrz krępy mężczyzna o skórze koloru miedzi siedział wśród sterty poduszek z garbowanej skóry, koców Nawajo made in Connecticut i innych produktów.
— Czy ma pan łuk i strzały? — spytał turysta.
— Ugh! — odparł indianin.
Schylił się i wyjął łuk oraz sześć strzał, których groty zastąpiono gumowymi przyssawkami.
— Czy pan jest prawdziwym indianinem? — spytał dzieciak.
— Ugh! Oczywista. Bardzo wielka wódz.
— A gdzie są pańskie pióra?
— Schowane. Zakładam one tylko na taniec wojenna.
Turysta zapłacił i właśnie wychodził. W tej samej chwili do sklepu wszedł 15-to letni indianin.
— Stary! Jeden z małych zżarł drugiego! — krzyknął.
Indianin stracił swą barbarzyńską obojętność.
— Co?! Mówiłem do cholery, abyś robił porządne klatki dla niosek. Powiedziałem ci wczoraj, abyś je rozdzielił zanim zaczną się bić!
— Przepraszam tato, zapomniałem.
— On przeprasza! A forsa wymknęła się z garści!
Turysta zamknął drzwi od samochodu. Gdy odjeżdżali, dzieciak powiedział:
— Mówi tak jak wszyscy. To chyba nie jest prawdziwy indianin.
Ale Virgil Mathaway alias Wódz Śpiący Źółw był prawdziwym indianinem z plemienia Penobscot z Maine. Miał 46 lat, maturę i był przykładnym obywatelem. No, może nie mył się odpowiednio często.
Niedługo po odjeździe turysty wszedł do sklepu następny klient. Miał skórę tego samego koloru co Mathaway i mongoidalne rysy. Ale był grubszy, mniejszy i starszy od Virgil’a.
— Dobry. Ty jesteś Virgil Mathaway?
— We własnej osobie.
Przybysz uśmiechnął się tak szeroko, że fałdy tłuszczu zakryły jego oczy.
— Miło cię poznać. Jestem Charlie Wielki Sum z Seneków.
— Naprawdę? Bardzo mi milo. Może się czegoś napijesz?
— Dziękuję, ale muszę zawieźć rodzinę nad Jezioro Błękitnych Gór przed południem. Ale możesz coś dla mnie zrobić. Mam ze sobą ośmiu miotaczy kamieni. Mam dosyć tachania ich wszędzie ze sobą, więc jeśliby ci to nie przeszkadzało, dam ci ich na przechowanie.
— Miotaczy kamieni? — powtórzył podejrzliwie Mathaway.
— Wiesz, Gahoungów. Możesz się nimi zająć, skoro jesteś Algonkinem i pochodzisz od Dekanavida.
— Ja co?
— Pochodzisz od towarzysza Hiavathy. My… — przerwał mu klakson. — Przykro mi, ale muszę już iść. Nie będziesz miał problemów.
I gruby indianin wyszedł.
Wygląda na to, że przynajmniej przy tym opowiadaniu tłumacz korzystał z oryginału, a nie niemieckiego przekładu. W tekście niemieckim są kurtki – w orginale i polskim tłumaczeniu koce. W polskim tłumaczeniu pozostawiono „made in Connecticut” – mało prawdopodobne, żeby z niemieckiego ktoś tak tłumaczył. I jest to jedyne opublikowane niemieckie tłumaczenie tego opowiadania. Poniżej więcej różnic.
| Angielski | Niemiecki | Polski | Znaczenie |
|---|---|---|---|
| “Navajo blankets made in Connecticut” | „Navajojacken” – kurtki | „koców Nawajo made in Connecticut” | Polski zachowuje właściwe angielskie „blankets”, choć niemiecki błędnie ma „kurtki”. Pozostawione po angielsku „made in Connecticut” jest szczególnie mocnym śladem. |
| “lost his barbaric impassiveness” | „vergaß seine indianische Gelassenheit” – zapomniał o indiańskim spokoju | „stracił swą barbarzyńską obojętność” | Polski niemal dosłownie odtwarza angielski zwrot, którego w niemieckim już nie ma. |
| “a small bow-and-arrow outfit” | „eine preiswerte Bogenschützenausstattung” – niedrogi zestaw łuczniczy | „łuk i strzały” | Polski nie przejmuje dodanego w niemieckim słowa „preiswerte”. |
| “That be good money throwed down the sewer” | neutralne „ein ziemlicher Geldverlust” | „A forsa wymknęła się z garści!” | Polski zachowuje barwną, potoczną metaforę utraty pieniędzy, którą niemiecki spłaszcza do zwykłego „straty finansowej”. |
| “A horn blast interrupted him” | „Ein Hupkonzert” – koncert klaksonów | „przerwał mu klakson” | Polski odpowiada pojedynczemu angielskiemu sygnałowi, nie wyrazistej niemieckiej przeróbce. |
| “some grub” | brak tego ustępu w cytowanym fragmencie | „czegoś napijesz?” | „Grub” oznacza jedzenie. Polska pomyłka wygląda jak nieudane bezpośrednie odczytanie angielskiego slangu; przy jasnym niemieckim odpowiedniku byłaby mniej prawdopodobna. |
Jest jedna wspólna cecha z niemieckim przekładem a różna od oryginału – angielskie „rubber knobs” staje się niemieckim „Gummisauger” i polskimi „gumowymi przyssawkami”. Przyssawki są jednak naturalnym określeniem zakończeń dziecięcych strzał i tu tłumacze mogli mieć podobne skojarzenia.
Ciekawe jest też, że w każdej z tych wersji indiańskie imię głównego bohatera jest inne. W oryginale to Wódz Szybujący Żółw, w wersji niemieckiej to Wódz Pływający Żółw, a polskiej Wódz Śpiący Żółw. Angielskie Soaring mogło zostać błędnie odczytane jako Snoring („chrapiący”). Tłumacz mógł następnie oddać to swobodniej jako „śpiący”. Graficznie soaring i snoring są dość podobne – co miałoby wpływ, gdyby tłumacz robił przekład np. ze słabego ksera, a nie samej książki.
To tylko jedno opowiadanie, może przy tłumaczeniu innego tłumacz faktycznie korzystał z niemieckiego przekładu. Warto byłoby sprawdzić tytułowe opowiadanie, ale jego akurat w niemieckim Die Weisheit des Ostens nie ma.
I jak zwykle na koniec zdjęcia.
Jest jeszcze jedna ciekawostka związana z tą książkę – otóż ma ona swoją współczesną elektroniczną wersję.
Jak można zauważyć, wersja elektroniczna od cytowanego fragmentu papierowej klubówki różni się w jednym miejscu – w klubówce jest „wszedł 15-to letni” a w wersji elektronicznej „wbiegł młody około piętnastoletni”. Być może autor ebooka podczas OCR poprawił tekst, zmienił niepoprawną pisownię „15-to letni” na poprawną „piętnastoletni„, ale dodając „około” i zmieniając „wszedł” na „wbiegł” zmienił oryginał na bliższy niemieckiemu tłumaczeniu.
Cały czas spokoju mi nie daje ten zmyślony tytuł oryginału. Bo jeśli tłumacz (albo raczej wydawca) miałby w ręku The Reluctant Shaman and Other Fantastic Tales z roku 1970 to nie zmyślałby tytułu. Zmyślił też wydanie pisząc Spere Books 1975 – wydawnictwo Spere Books wydało jedną książkę z opowiadaniami De Campa w roku 1975, ale był to Conan z opowiadamiami Lina Cartera, Roberta E. Howarda i właśnie L. Sprague de Campa. Musiał więc prawdopodobnie tłumaczyć z innych źródeł. Żródeł, nie źródła. Jeśli dalej sprawdzamy czy z niemieckiego to trzeba sprawdzić też inne opowiadania.
To sprawdźmy opowiadanie tytułowe tego zbioru. Po niemiecku wyszło ono w zbiorze Die Chronik von Poseidonis z roku 1978 po tytułem Ka, der Schreckliche.
ORYGINAŁ
As he ran through the streets of Typhon, Gezun of Gadaira recalled the words of the Ausonian adept he had met in Maxia:
„Typhon rises in black and purple from the mystic margins of the Sea of Thesh, amid the towering tombs of kings who reigned in splendor over Setesh when mighty Torrutseish was but a village and golden Kerne but an empty stretch of beach. No man knows the total tale of Typhon’s history, or the convolutions of its streets and secret passages, or the hoarded treasure of its kings, or the hidden powers of its wizards …”
Just now, Gezun would gladly have given the hoarded treasure of the Seteshan kings to be carried far from this accursed place. For a youth of nineteen, he had seen much since slavers had stolen him from his home in windy Lorsk in Pusad, or Poseidonis as the Hesperians called it But he had never seen a city where people tried to tear a man to bits for killing a cat.
He rounded a corner as stones whizzed past him. If there had been only a few Typhonians, he would not have fled. As it was, he had laid out two with his staff before the throng had become too many to handle, even though he was nearly twice their size.
For the Seteshans were a small people, dark, slender, hatchet-faced, and scant of beard, while Gezun was a typical Lorska: over six feet before he had reached his full growth, with the bold, rugged features, the big, sharp nose, beetling brow, and square, jutting jaw of his folk. His skin was almost as dark as a Seteshan’s. His hair was thick, black, and curly, and he had a respectable beard despite his youth. A girl in Yavan had told him he looked like a god—not the grim sort of god who broods on people’s sins and dispenses doom by thunderbolts, but the kind who roams the earth teaching people to make wine and looking for likely mortal maids on whom to get demigods.
NIEMIECKIE TŁUMACZENIE
Während er durch die Straßen von Typhon lief, erinnerte sich Gezun von Gadaira der Worte des ausonischen Adepten, den er in Maxien getroffen hatte:
»Typhon erhebt sich in Schwarz und Purpur über den geheimnisvollen Küsten des Meeres von Tesch inmitten der hochragenden Grabmäler jener Könige, die in aller Pracht über Setesch herrschten, als das mächtige Torrutseisch noch ein Dorf und das goldene Kernê nur ein Stück leerer Strand war. Niemand kennt die ganze Geschichte von Typhon, auch nicht die Windungen seiner geheimen Straßen und Gänge, noch die gehorteten Schätze seiner Könige, oder die geheimen Kräfte seiner Zauberer …«
Jetzt allerdings würde Gezun mit Freuden die angehäuften Schätze der Könige von Setesch dafür gegeben haben, diesem verwünschten Ort entfliehen zu können. Für sein jugendliches Alter von neunzehn Jahren hatte er schon viel gesehen, seitdem Sklavenjäger ihn aus seiner Heimat, dem windigen Lorsk in Pusâd oder Poseidonis, wie es die Hesperidaner nannten, geraubt hatten. Aber er hatte noch nie eine Stadt kennengelernt, wo das Volk einen Mann in Stücke zu hauen trachtete, weil er eine Katze getötet hatte.
Er lief um eine Ecke, während Steine hinter ihm herflogen. Wenn es sich nur um einige wenige Typhoner gehandelt hätte, wäre er nicht geflohen. So wie die Dinge aber standen, hatte er zwei mit einem Stock niedergeschlagen, bevor die Menge zu groß wurde, um mit ihr fertig zu werden, obwohl er die Meute fast um das Doppelte überragte. Die Seteschaner waren nämlich ein kleines Volk, dunkel, schlank, schmalgesichtig und mit spärlichem Bartwuchs, während Gezun ein typischer Lorsker war: über sechs Fuß hoch, bevor er noch seine volle Größe erreicht hatte, mit den kühnen, groben Gesichtszügen, der großen, markanten Nase, den buschigen Brauen und den kantigen, hervortretenden Kinnbacken seines Volkes. Seine Haut war beinahe so dunkel wie die eines Seteschaners. Sein
Haar war dick, schwarz und gekräuselt, und er hatte trotz seiner Jugend einen respektablen Bart. Ein Mädchen in Yavan hatte ihm einmal gesagt, er sähe wie ein Gott aus – nicht die grimmige Art von Gott, die auf menschliche Sünden lauert und Verdammnis mittels Blitz und Donner austeilt, sondern die Art, die die Erde durchstreift, den Menschen die Kunst der Weinbereitung erklärt und Ausschau nach hübschen, sterblichen Mädchen hält, um mit ihnen Halbgötter zu zeugen.
POLSKIE TŁUMACZENIE
Biegnąc ulicami Typhon, Gezun z Gadairy przypomniał sobie słowa pewnego podróżnika z Ousonu, którego spotkał w Maxie: — Typhon wznosi się czarno-purpurowo nad brzegiem starożytnego morza Thesh, pośród monumentalnych grobów władców wspaniałego Setesh, pochodzących z czasów, gdy potężne Torrutscish było wioską, a złociste Kerne pustynną plażą. Nikt nie zna ani całej historii Typhon, ani wszystkich zakamarków miasta, tajemnych przejść, ukrytych skarbów i mocy jego czarowników…
Póki co Gezun chętnie oddałby jakikolwiek ukryty skarb królów seteshyjskich za przeniesienie daleko od tego przeklętego miejsca. Jak na 19-o letniego mężczyznę wiele widział, od czasu gdy łowcy niewolników uprowadzili go z rodzinnego miasta — Wietrznego Lorok w Pusad, zwanego przez obcych Poseidonis. Ale nigdy nie widział miasta, w którym ludzie chcą kogoś rozerwać na strzępy za zabicie kota.
Skręcił w boczną uliczkę, a kamienie zagwizdały obok niego. Gdyby Typhonian było tylko kilku, nie uciekałby. Zdążył nawet załatwić dwóch swoim okutym w kolce kijem, zanim zebrał się taki tłum, iż musiał się wycofać, mimo że był prawie dwa razy od nich wyższy.
Seteshianie byli niskim ogorzałym ludem o rzadkim zaroście. Gezun był natomiast typowym Lorską: ponad 6 stóp wzrostu, wielki spiczasty nos, krzaczaste brwi i kwadratowa szczęka. Skórę miał równie ciemną jak Seteshnianie. Pewna dziewczyna z Yaram powiedziała mu, że jest podobny do boga — nie takiego, który karze ludzi za grzechy, lecz jednego z tych, co przemierzają Ziemię ucząc ludzi pędzenia wina i poszukując dziewic, aby spłodzić z nimi pół-bogów.
Na prostej uzyskał sporą przewagę nad pościgiem, ale zawahał się na rozwidleniach dróg, więc znowu się do niego zbliżali.
Jak widać, polski tekst został najprawdopodobniej przetłumaczony z angielskiego. Przemawia za tym przede wszystkim pisowania nazw – polski zachowuje angielskie formy z „sh” oraz angielskie Typhonian. Gdyby tłumacz pracował z tekstem niemieckim, naturalnie przejąłby raczej formy Tesch, Setesch, Typhoner i Lorsker. Szczególnie wymowne jest „typowym Lorską” – to niemal mechaniczne przejęcie angielskiego a typical Lorska. Poza tym, w polskim tłumaczeniu jest accursed – czego nie ma w niemieckim, jest „tear a man to bits” – polskie „rozerwać” odpowiada dokładnie angielskiemu tear, nie niemieckiemu hauen, kamienie też przelatywały obok niego, a nie za nim, jak w wersji niemieckiej. Bohater ma też spiczasty nos, a nie wydatny, jak w niemieckim tłumaczeniu.
W przypadku tych dwóch analizowanych opowiadań przekład jest więc ewidentnie z języka angielskiego.
A wracając do różnicy między klubówką a ebookiem, to wspomniana różnica nie jest jedyna i jak wygląda – różnice te nie wynikają z poprawy po OCR. Strona pierwsza tytułowego opowadania w ebooku wyglada tak:
Jak widać, różnic jest więcej niż gdyby powstały tylko podczas poprawy po OCR. Ten tekst jest w kilku miejscach zmieniony. Nie tylko poprawiony („Jak na 19-o letniego mężczyznę” → jest poprawniejsze „Jak na swoje 19 lat”, „Seteshnianie” → „Seteshianie”; „pół-bogów” → poprawne „półbogów”; „spiczasty” → „szpiczasty), ale zmieniony – zmieniono kolejność zdań opisujących ucieczkę bohatera i usunięto „poszukując dziewic”. Zmiana kolejności, która przenosi informacje o wzroście bohatera wcześniej, robi z niego uzasadnienie: nie uciekłby przed kilkoma, ponieważ był od nich niemal dwa razy wyższy. Redaktor (tłumacz) próbował uporządkować logikę tekstu, ale bazując, oczywiście, na już przetłumaczonym z angielskiego polskim tekście.
Zawsze jeszcze istnieje możliwość, że klubówka wyszła w dwóch wydaniach. Jednak, jeśli tak było, to to drugie wydanie również bazowało na angielskim oryginale.
Te ebooki to takie współczesne pozytywne piractwo. W nauce występuje termin „pozytywna dyskryminacja” i to piractwo też jest pozytywne. Będę jeszcze o tym pisać.
Przystępując dzisiaj do pisania zupełnie nie spodziewałem się, że z tą książką może wiązać się taka ciekawa historia. Chciałem przedstawić listę książek z serii „Świat fantasy”, a wyszło co innego. Do spisu jeszcze wrócę.
A! I jeszcze o dostępności. Książkę dzisiaj bez problemu można kupić za nieduże pieniądze. Cena zaczynają się od 19,99 zł. Na Allegro dostępnych jest w tej chwili 13 egzemplarzy. Na olx jest za 65 zł. Nakład tej książki musiał być naprawdę duży.
[1] https://www.sfadb.com/Locus_Awards_1971
[2] https://en.wikipedia.org/wiki/The_Reluctant_Shaman_and_Other_Fantastic_Tales
[2] https://lubimyczytac.pl/ksiazka/266002/okrutny-bog-ka















