gru 25

Andre Norton „Władca gromu”

5/5 - (1 vote)
Andre Norton "Władca gromu" - okładka książki

Andre Norton „Władca gromu” – okładka książki

„Władca gromu” Andre Norton to jedna z klubówek, których wyszło najwięcej – wydrukowano najwięcej egzemplarzy. Tych egzemplarzy było tak dużo, że chyba nie spotkałem się z wersją kserówkową tej książki (ale pewności nie mam, lata lecą, pamięć już nie ta, za dużo danych na dysku).

Nawet dzisiaj jest taka podaż, że można ją kupić za kilkanaście złotych w bardzo dobrym stanie.

Tytuł oryginału: Lord of Thunder

Przekład: Wiesław Rychlicki

Rok wydania oryginału: 1962

Rok polskiego (klubowego) wydania: 1986

Liczba stron: 138

Druk: ZWZZ Piotrków Trybunalski

Nakład: 100 egzemplarzy (ten nakład można między bajki włożyć, nakład książki należy liczyć w tysiącach)

Książka jest kontynuacją powieści The Beast Master (1959) – polskie wydania noszą tytuły „Mistrz zwierząt” (1991) i „Władca bestii” (2001)

O czym jest książka?

Akcja powieści „Władca gromu” Andre Norton rozpoczyna się około pół roku planetarnego po wydarzeniach z „The Beast Master”. Hosteen Storm przygotowuje się do oficjalnego objęcia ziemi, którą wcześniej sobie upatrzył, planując spokojne życie jako hodowca koni na skolonizowanej planecie. Sytuacja szybko się jednak komplikuje, gdy rdzenni mieszkańcy planety, humanoidalni Norbie, niespodziewanie i całkowicie poza sezonem opuszczają tereny zajmowane przez osadników. Odmawiają wyjaśnień, twierdząc jedynie, że działa „medycyna”, czyli siła objęta tajemnicą plemienną.

Dodatkowym problemem jest zniknięcie Logana, przyrodniego brata Storma, który już wcześniej miał skłonność do porzucania świata ludzi i dołączania do Norbich plemion. Jego zaginięcie staje się szczególnie niepokojące w obliczu plotek o możliwej wrogości tubylców. Wkrótce na scenie pojawia się bogaty przybysz z innej planety, Widders, który żąda, by Storm poprowadził go do tak zwanego Niebieskiego Sektora – zakazanego obszaru uważanego za siedzibę kanibali, do którego nie da się dotrzeć drogą powietrzną. To właśnie tam mieli udać się Norbie oraz zaginąć syn Widdersa, były żołnierz, który po wojnie Xików rozbił się wraz z innymi weteranami.

Storm początkowo odmawia udziału w wyprawie, lecz zmienia zdanie, gdy uświadamia sobie, że Logan musiał udać się w tym samym kierunku. Wyrusza więc do Niebieskiego Sektora w towarzystwie swoich zwierzęcych towarzyszy – wielkiego kota i orła – pozostawiając surykatkę zajętą opieką nad młodymi. Podróż odbywa się w ekstremalnie trudnych warunkach, w porze największych upałów, przez tereny uważane za śmiertelnie niebezpieczne. Storm podejrzewa również, że w zakazanym regionie może znajdować się obca instalacja, podobna do odkrytych wcześniej Zapieczętowanych Jaskiń.

W trakcie wyprawy okazuje się, że Norbie zostali zwabieni do Niebieskiego Sektora przez swoich bębniarzy – szamanów – działających pod wpływem istoty zwanej Panem Gromu. Byt ten kontroluje pogodę i błyskawice w całym regionie, a jego siedzibą jest ogromna, wroga instalacja obcych, pełna niebezpiecznych maszyn. Storm odkrywa, że instalacją steruje człowiek – ziemski technik Dean, weteran wojenny cierpiący na ciężką psychozę pourazową, który przejął kontrolę nad obcą technologią i planuje wykorzystać ją do zdobycia władzy.

Storm odnajduje Logana, lecz ponownie go traci w labiryncie wnętrza góry. Ostatecznie, przy pomocy Logana, Norbiego Gorgola oraz duchowego przywódcy plemienia, przeciwstawia się Deanowi. Siła „medycyny” Norbich, rozumiana jako forma magii, zostaje skierowana przeciwko maszynom i ich obłąkanemu władcy. Instalacja zostaje zniszczona, wpływ Pana Gromu ustaje, a Norbie odzyskują wolność. Storm i Logan umacniają swoją więź, a Storm może wreszcie wrócić do planów spokojnego życia i zagospodarowania własnej ziemi.

To była miła lektura, dobre czytadło, ale tak szybko jak ją przeczytałem, tak szybko o niej zapomniałem. Drugi raz chyba jej już nie czytałem (a niektóre klubówki a owszem, tak).

Czemu więc jako pierwszej o niej piszę?

Ano dlatego, że właśnie kupiłem sobie na Allegro kolejny egzemplarz w świetnym stanie w cenie 15 zł. Ale to nie jest jakaś wyjątkowo niska cena – chociażby w antykwariacie Tezeusz kosztuje 21 zł. I leży tam i leży.

Jest to też jedna z klubówek, którą przeczytałem najwcześniej. Kolega, sprzedawca ze Skry, pożyczył mi ją do przeczytania. To były licealne czasy, kiedy jeszcze nie handlowałem klubówkami a sprzedawałem jedynie oficjalne książki i komiksy.

Iwo to była barwna postać, na nazwisko chyba miał Szklarski, ale pewności nie mam. Chodziliśmy razem do liceum, ale poznaliśmy się na Skrze, a dopiero później z pewnym zaskoczeniem wpadliśmy na siebie w tej samej szkole. Ja byłem w pierwszej klasie, on trzeciej czy czwartej.

Ale nie jestem pewien, czy to Iwo pożyczył mi tę książkę; nie mam pewności, minęło już ponad 35 lat. Być może książkę pożyczył mi inny znajomy, imienia już nie pamiętam; czasami zajmowaliśmy sobie miejsca na Skrze, bo dobre miejsce trzeba było zająć o świcie, w zimie jeszcze w nocy. Wstawałem o trzeciej, wyruszałem o czwartej, żeby o piątej mieć to dobre miejsce. Dobrą lokalizacja to była podstawa, dobra lokalizacja to była pod ścianą Skry w pobliżu głównego wejścia – tam ustawiali się „bookiniści”. Zdarzyło mi na początku nie docenić zalet miejsca i rozstawić gdzie indziej, niewiele zarobiwszy.

A znajomy był dziwny, nie wiem czy miał dom, miał na pewno problemy z alkoholem i z agresja po nim. Kumplował się z innym – pracownikiem drukarni, który wynosił z pracy nowości (często bez okładek) jeszcze przed ich ukazaniem się w księgarniach.

I był jeszcze Zbyszek, bliższy kolega Iwo – zapisuję imię, bo nie wiem, jak długo będę jeszcze pamiętać. Jego marzeniem było zarobić na swoją stację benzynową.

O kurde, wracają wspomnienia, w kolejnym wpisie będzie o pierwszej klubówce, którą przeczytałem – „Bramie do wieczności” Bena Bovy.

Może przypomnę sobie też coś o Giełdach fantastyki w Muzeum Techniki, gdzie byłem stałym „gościem”.

A poniżej kilka zdjęć dzisiejszej bohaterki.

Andre Norton "Władca gromu" - strona tytułowa

Andre Norton „Władca gromu” – strona tytułowa

Andre Norton "Władca gromu" - metryka książki

Andre Norton „Władca gromu” – metryka książki

Andre Norton "Władca gromu" - pierwsza strona opowieści

Andre Norton „Władca gromu” – pierwsza strona opowieści

Andre Norton "Władca gromu" - ostatnia strona opowieści

Andre Norton „Władca gromu” – ostatnia strona opowieści

Jeśli chcecie coś uzupełnić, dopisać, sprostować to zapraszam do komentowania.

2
komentarze

2 komentarze

  1. AS pisze:

    Czy lepiej zacząć od Mistrza zwierząt czy kolejność czytania nie ma znaczenia?

    • outsider pisze:

      Jeśli chcesz przeczytać obie książki, to lepiej zacznij od pierwszej, od Mistrza zwierząt – z tego, co pamiętam we Władcy jest krótkie streszczenie pierwszej historii, więc mały spojler będzie. W każdym razie seria nie kończy się na dwóch tomach – jest pięć książek o Hosteenie Stormie, cztery w polskich wydaniach.

Reply