Archiwum dla miesiąca luty, 2026

lut 28

Isaac Asimov „Fundacja”

5/5 - (1 vote)

Isaac Asimov Fundacja – okładka

Tytuł oryginału: Foundation

Rok wydania oryginału: 1951

Przekład: Robert Szmidt

Rok polskiego (klubowego) wydania: 1985 (ewentualnie 1984 – w trzech zeszytach[3])

Druk: RW/NOT B-k.  Zam. 124/85

Nakład: 100 egzemplarzy A5

Liczba stron: 196 (licząc również strony nienumerowane)

Seria: Wielki serie SF # 9 w „Historii przyszłości” I. Asimova[1]

ISBN: 83-00-01497-5

To, że książka ma numer ISBN, to prawdziwa rzadkość (ChatGPT podpowiada „to biały kruk wśród klubówek”). Ale ta ma i w katalogu Biblioteki Narodowej możemy znaleźć następujące szczegóły[2]:

Tytuł: Fundacja / Isaac Asimov; [przeł. z ang. Robert Szmidt].
Twórca: Asimov, Isaac (1920-1992); Szmidt, Robert Tłumaczenie
Tyt. oryg.: Foundation, 1979
Opis fizyczny: [2], 192, [2] s. ; 20 cm.
Wydawca: s.l. : s, n., (Białystok : Naczelna Organizacja Techniczna).
Data publikacji: 1985
Uwaga: Do użytku wew.-org. / Stanowi cz. 1 cyklu.
Forma i typ: Książki
Gatunek: Powieść amerykańska
Identyfikator: ISBN: 8300014975 / OCLC: (OCoLC)834024029
Bibliografia: UWD 1994/9574
UKD: 820(73)-3
Język: polski

Wydawnictwo Poznańskie

Spostrzegawczy zauważą tutaj inny rok wydania oryginału – 1979 – prawdopodobnie został tutaj podany rok wydania książki, z której Robert Szmidt tłumaczył powieść.

Tytułu nie trzeba czytelnikom przybliżać – to jedna z najważniejszych sag w historii science fiction. Powieść przeczytałem po raz pierwszy w roku 1987 w tłumaczeniu Andrzeja Jankowskiego – w książce wydanej przez Wydawnictwo Poznańskie. Oczywiście, zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie i z niecierpliwością czekałem na wydanie kolejnych tomów tej sagi. Drugą część, jak pamiętam, przeczytałem od deski do deski zaraz, jak tylko trafiła do moich rąk. Druga część wydana przez Wydawnictwo Poznańskie nosiła tytuł Fundacja i Imperium, a w wersji klubówkowej Fundacja konta Imperium – skoro była klubówka, to będę jeszcze o niej pisać.

Tytułu nie trzeba czytelnikom przybliżać, ale, aby tradycji stało się zadość poniżej krótki opis fabuły:

Głównym bohaterem powieści jest Hari Seldon – genialny matematyk, twórca psychohistorii, nauki pozwalającej przewidywać zachowania wielkich zbiorowości ludzkich. W swojej analizie dowodzi on nieuchronnego upadku Imperium Galaktycznego oraz nadejścia trzydziestotysięcznego okresu chaosu i barbarzyństwa. Aby skrócić ten mroczny czas do zaledwie tysiąca lat, powołuje do życia projekt nazwany Fundacją.

Wraz z zespołem naukowców zostaje zesłany na odległą, peryferyjną planetę Terminus, gdzie oficjalnym celem ma być opracowanie Encyklopedii Galaktycznej – kompendium wiedzy, które przetrwa nadchodzący upadek cywilizacji. Z czasem okazuje się jednak, że encyklopedia jest jedynie zasłoną dymną, a prawdziwy plan Seldona zakłada znacznie bardziej ambitne przedsięwzięcie: stworzenie zalążka nowego Imperium, opartego na wiedzy i technologii.

Po śmierci Seldona Fundacja musi zmierzyć się z kolejnymi kryzysami – politycznymi, religijnymi i gospodarczymi. Otoczona przez prymitywniejsze, lecz agresywne królestwa, nie dysponuje flotą wojenną ani armią zdolną do bezpośredniej konfrontacji. Jej siłą staje się technologia atomowa oraz umiejętne wykorzystanie zależności ekonomicznych. Stopniowo Fundacja buduje swoją pozycję, najpierw jako ośrodek wiedzy, później jako centrum religijnego kultu „świętych” urządzeń, a wreszcie jako potęga handlowa.

Kolejne dziesięciolecia przynoszą rosnące napięcia oraz próby podważenia dominacji Fundacji. Każdy z kryzysów okazuje się jednak elementem większego planu, przewidzianego przez Seldona z niemal matematyczną precyzją. W tym właśnie tkwi siła tej opowieści – nie w efektownych bitwach kosmicznych, lecz w intelektualnej grze o przyszłość całej galaktyki.

Dzisiaj książka nie jest łatwo dostępna, raz na jakiś czas trafia się na Allegro, ale szybko znika. Rok temu (w styczniu 2025) jakiś zupełnie nieświadomy jej wartości sprzedawca wystawił ją za 45,85 zł.

Było też wydanie czerwono-białe z lakierowaną okładką, ale nigdy go nie miałem. Artur Nowakowski napisał, że tej wersji z „monochromatyczną pomarańczową” wyszło około 2000-3000 tysiące[3] – w co jednak trudno mi uwierzyć uwzględniając to, jak trudno ją dzisiaj kupić. Ale za to autor stronę wcześniej dzieli się z nami inną bardzo wartościową informacją – że w roku 1984 wyszła ta sama czarno-biała Fundacja w trzech zeszytach, na podstawie której w roku 1985 wyszło omawiane dzisiaj wydanie jednotomowe.[4]

Ostatnio Fundacja znowu cieszy się popularnością dzięki serialowi Apple.[5] Serial podchodzi do materiału źródłowego dość swobodnie – rozbudowuje wątki, dodaje nowe postacie, mocniej akcentuje warstwę wizualną i dramatyczną. Serial jest świetny, czekam na czwarty sezon.

I zgodnie z tradycją zdjęcia mojego egzemplarza, strona redakcyjna jest w książce na samym końcu:

Isaac Asimov Fundacja – pierwsza strona (nienumerowana)

Isaac Asimov Fundacja – strona tytułowa

Isaac Asimov Fundacja – pierwsza strona opowieści

Isaac Asimov Fundacja – ostatnia strona opowieści

Isaac Asimov Fundacja – strona redakcyjna

Fundacja – grzbiet

Isaac Asimov Fundacja – czwarta strona okładki

Jak zwykle – zapraszam do komentowania.


[1] Podaję za spisem zamieszczonym w „Kamyku na niebie” Isaaca Asimova – klubówce wydanej w serii w roku 1989. Fundacja w momencie wydania nie była częścią serii, została później do niej dopisana.

[2] https://katalogi.bn.org.pl/discovery/fulldisplay?docid=alma991000678189705066&context=L&vid=48OMNIS_NLOP:48OMNIS_NLOP

[3] Artur Nowakowski, Klubówkowe szaleństwo. Polski trzeci obieg w fantastyce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku, Instytut Kultury Popularnej, Poznań 2021, s. 172

[4] Ibidem, s. 171

[5] https://tv.apple.com/pl/show/fundacja/umc.cmc.5983fipzqbicvrve6jdfep4x3?l=pl

0
comments

lut 15

Fredric Brown „Mózg”

5/5 - (1 vote)

Fredric Brown Mózg – okładka

Tytuł oryginału: The Mind Thing

Rok wydania oryginału: 1961

Przekład: Radosław Januszewski

Rok polskiego (klubowego) wydania: 1986

Druk: WZG Ł-A,  zam. 3/86

Nakład: 99 egzemplarzy (tak napisano na stronie redakcyjnej, ale, oczywiście, wiecie, że to nic nie znaczy, że nakład należy liczyć w setkach, jeśli nie tysiącach)

Dzisiaj książka jest dalej łatwo dostępna, można ją kupić już za dwadzieścia kilka złotych, ja sam mam dwa egzemplarze.

Liczba stron: 138

Seria: Klasycy współczesnej SF # 30

Może kogoś z Was zdziwi czemu nie omawiam książek w jakimś porządku, np. całą serię po kolei, albo może chronologicznie czy alfabetycznie? Otóż powód jest prosty – chcę mieć z tego opisu, z tych wpisów, jak największą przyjemność – że sobie wybieram książkę do opisania – książkę, na którą akurat mam ochotę, a nie taką, którą muszę dzisiaj, czy w tym tygodniu omówić.

Klubówki to była ważna część mojego życia, do dzisiaj miewam sny, w których znajduję gdzieś u ulicznego sprzedawcy nieznane sobie pozycje i albo je kupuję, albo ktoś je kupił przede mną, albo później żałuję, że ich nie kupiłem. Albo robię tour po księgarniach i nie spotykam żadnej nowej książki – wiem, że wychodzą, ale mnie omijają.

Oprócz Skry, Giełdy Fantastyki, bookinistów, klubówki w moich licealnych czasach w Warszawie można było kupić w antykwariacie w pawilonie przy Hali Mirowskiej. Często z kolegą Maciejem Waligórą po lekcjach robiliśmy sobie taki ponad sześciokilometrowy tour ze szkoły przy Woronicza aż właśnie do Hali Mirowskiej.

Była też prywatna biblioteka z klubówkami przy Chmielnej (tej prawdziwej Chmielnej, a nie Rutkowskiego).

Wracając do dzisiejszej bohaterki  – po wydaniu klubowym książka ukazała się nakładem wydawnictwa Amber pod tytułem „Intruz” (w roku 1993), a jak podaje Encyklopedia Fantastyki, tytuł ten ukazał się też rok przed prezentowanym wydaniem – w roku 1985 w serii Biblioteka Smoka.[1]

Szukając więcej informacji o Bibliotece Smoka znalazłem dwie: jedną z książek wydanych w tej serii był przedrukowany z prasy „Człowiek z Marsa” Lema[2] oraz, że serię wydawał Sfan[3].

„Człowieka z Marsa” w wydaniu klubowym mam, ale z inną okładką niż w Encyklopedii Fantastyki i w moim egzemplarzu nic nie ma o wydawcy. Jeśli chodzi o tę drugą informację (Sfan), to jest to możliwe, ale, jak może wiecie – informację, żeby ją podać należy potwierdzić w drugim niezależnym źródle, a ja takiego na razie nie znalazłem. A ta jedna pochodzi ze źródła rosyjskojęzycznego i w dodatku dotyczy „Drogi na Amaltee / Bajki o Trojce” Strugackich.

I w ogóle skąd nazwa? Znałem jednego Smoka z fandomu – spotykaliśmy się w Muzeum Techniki na giełdzie fantastyki – przegadaliśmy sporo godzin – siadał przy moim stoliku po stronie sprzedawców i gadał. Bardzo sympatyczny gość, dojeżdżał z którejś podwarszawskiej miejscowości, chyba Pruszkowa, ale pewności nie mam. W każdym razie nie pamiętam, aby coś o swojej działalności wydawniczej mówił.

Po kolejnej dygresji, wróćmy jednak do Mózgu i Fredrica Browna. Browna znałem wcześniej ze znakomitych krótkich opowiadań zamieszczonych w Krokach w nieznane – w pierwszych dwóch tomach było ich w sumie sześć – opowiadania były dowcipne i świetnie się je czytało. Jakieś opowiadanie znalazłem też w „Młodym Techniku”, który kupował mój ojciec i którego całe pudła były na strychu u babci. Mózg czytałem dwa razy – pierwszy raz w latach osiemdziesiątych, drugi raz w roku 2012.

To historia o obcej istocie wygnanej ze swojej planety, która trafia na Ziemię. Obcy ten potrafi przejmować kontrolę nad ciałami zwierząt i ludzi. Kiedy chce zmienić „gospodarza”, musi doprowadzić poprzednie ciało do śmierci. Dla niej to kwestia techniczna, dla ludzi – seria zagadkowych samobójstw i dziwnych wypadków. Obcy nie ma naszej moralności, nie rozumie naszych emocji, traktuje nas jak materiał biologiczny do wykorzystania.

Równolegle śledzimy profesora Stauntona, który przypadkiem zaczyna łączyć fakty – dziwne zachowanie psa, tajemnicze zgony w okolicy, coś tu się nie zgadza. Z czasem dołącza do niego nauczycielka, fanka fantastyki, i razem próbują zrozumieć, z czym mają do czynienia. Mamy więc klasyczny motyw „obcy na Ziemi”, ale opowiedziany inaczej – bo sporą część historii poznajemy z punktu widzenia samego intruza.

I to jest chyba najmocniejsza strona tej powieści. Fredric Brown pokazuje naprawdę obcą inteligencję – istotę, która patrzy na ludzi jak na egzotyczne stworzenia, które trzeba zbadać, sklasyfikować i ewentualnie wykorzystać. Dla niej to my jesteśmy dziwni. Ten odwrócony punkt widzenia przypomina jego „Strażnicę”[4] – krótkie, a przewrotne.

Obcy się uczy – analizuje swoje błędy, a ludzie analizują zdarzenia – na koniec dostajemy charakterystyczny dla Browna zwrot akcji. Może dziś pewne detale (mechaniczna maszyna do pisania, sposób prowadzenia śledztwa) wywołują uśmiech, ale sama konstrukcja historii wciąż działa.

To nie jest arcydzieło, ale bardzo solidna, pomysłowa fantastyka z czasów, gdy naprawdę próbowano wyobrazić sobie „inność”, a nie tylko kosmitę z czułkami.

Mój egzemplarz to prawie nówka – stąd na zdjęciach nie do końca widać całe strony – nie chciałem ich bardziej otwierać, aby czegoś nie uszkodzić.

Fredric Brown Mózg – pierwsza strona

Fredric Brown Mózg – strona tytułowa

Fredric Brown Mózg – strona redakcyjna

Fredric Brown Mózg – pierwsza strona opowieści

Fredric Brown Mózg – ostatnia strona opowieści

Brown Mózg – grzbiet

Fredric Brown Mózg – czwarta strona okładki

I jak zawsze – zapraszam do komentowania.


[1] https://encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Intruz

[2] https://encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Cz%C5%82owiek_z_Marsa

[3] https://testpilot.ru/espace/bibl/fant/strugatskie/oblojki/bibl91-2000.html

[4] Opowiadanie znane mi ze zbioru (zbiorku) opowiadań Jestem obywatelem planety Mars wydanym w serii Pik w roku 1986 – to też klubówka, więc w przyszłości też o niej napiszę.

0
comments

lut 07

Robert Sheckley „Pielgrzymka na Ziemię”

5/5 - (1 vote)

Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – okładka, przechylenie ilustracji w moim egzemplarzu oryginalne

Tytuł oryginału: Pilgrimage to Earth

Przekład: nieznany

Rok wydania oryginału: 1957

Liczba stron: 132

Wydawca: Staromiejski Dom Kultury ZSMP • Groteka • [Młodzieżowe Centrum Gier i Rozrywek Umysłowych]

Miejsce i rok wydania: Warszawa 1984

Seria: Biblioteka SFan Clubu

Dzisiaj prawdziwa klubówka, tzn. książka wydana faktycznie przez klub – SFan Club ze Staromiejskiego Domu Kultury ZSMP • Groteka • w Warszawie. Jak można przeczytać w Internecie, Staromiejski Dom Kultury działał pod patronatem (takie czasy) ZMS/ZSMP w latach 1962-1987 i prowadził działalność wydawniczą.[1]

SDK był również współorganizatorem Ogólnopolskiego Konkursu Literackim SF, na którym 26 maja 1982 roku Andrzej Zimniak otrzymał dyplom honorowy klubu SFAN za opowiadanie „Schronisko”.[2]

Staromiejski Dom Kultury wydawał również SFanzin – ukazało się sześć numerów – dwa w roku 1980, dwa w roku 1981 i jeden podwójny w roku 1983.[3]

Z moich mglistych wspomnień wyłania się jeden z członków tego klubu i moja związana z nim wtopa. Na imię miał chyba Krzysztof – umówiłem się z nim, że jak chcę klubówki to mogę do niego przyjść – podał dzień, godzinę i adres – to był świat jeszcze bez komórek, bez map Google – adresu nie zapisałem, nie miałem na czym, zapamiętałem. Pojechałem i nie zastałem go, przez drzwi rozmawiałem z jakąś starą kobietą, która mówiła, że nic nie wie. Jak się okazało – pomyliłem Nowolipki z Nowolipiem. Skomentował to jakoś, że on w tej żulerni (może użył innego słowa, ale o podobnym znaczeniu) nie mieszka.

SFan Club numerował niektóre swoje wydawnictwa i tak pod numerem pierwszym były „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” Steven Spielberg, pod numerem drugim „Człowiek Ilustrowany: 1” Raya Bradbury’ego, pod numerem trzy „Skarb na Oberonie” Edmonda Hamiltona, pod numerem szóstym „Futurama: Antologia japońskiej SF”, pod ósmym „Dziecko jutra” Raya Bradbury’ego, a dziewiątym „Obcy” Alana Deana Fostera.

W serii ukazał się również zbiory opowiadań: Lovecrafta pt. „Weird Fiction” (1981)[4], Asimova pt. „Idealna maszyna” (1985) oraz powieści „Gdy śpiący się zbudzi” Herberta Georga Wellsa (1984) i „Linoskoczki” Sergieja Abramowa (1985).

Prawdopodobnie ukazała się też w jednym tomie „Planeta burz” Aleksandra Kazancewa i „Błękitna cefeida” Aleksandra Kołpakow a- jednak nigdy nie widziałem jej okładki, ale Marek Nowowiejski pisał, że książkę posiada – i że „Błekitna cefeida” Kołpakowa to takie niewielkie opowiadanie „bonusowe” do powieści Kazancewa.[5]

Wracając do Pielgrzymki na Ziemię, w tomie znajdziemy następujące opowiadania:

Pułapka (The Trap)

Cena ryzyka (The Prize of Peril)

Pijawka (The Leech)

Ochrona (Protection)

Żona model Ultra Deluxe (Human Mari’s Burden)

+ 10, czyli Akademia (The Academy)

Broń ostateczna (The Last Weapon)

Miasto marzenie (epizod z powieści pt. „Dimension of Miracles„)

Pielgrzymka na Ziemię (Pilgrimage to Earth)

Tom ten dość znacznie różni się od wydania Iskier pod tym samym tytułem z roku 1988. Iskry wydały następujące opowiadania[6]:

  • Zwiadowca minimum
  • Cena
  • Ofiara brakoróbstwa
  • Ptaki-czujniki
  • Specjalista
  • Siódma ofiara
  • Potwory
  • Czy pani coś czuje, kiedy to robię?
  • I cebula, i marchewka
  • Świat stanął w miejscu
  • Okrutne równania
  • A tobie dwa razy tyle
  • Sen
  • Mnemon
  • Wycieczka
  • Wrażenia z Langranaku
  • Wykaz ważniejszych epidemii
  • Nie kończący się western
  • Skazaniec w kosmosie
  • Coś za nic
  • Pielgrzymka na Ziemię
  • Wystarczy zadać pytanie
  • Ręce przy sobie
  • Instynkt myśliwski
  • Cena ryzyka
  • Świat naszych pragnień
  • Bitwa

    Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – paragon

Jak niektórzy z Was mogą zauważyć znaleźć tu można opowiadanie, które klubowo znalazło się w „Siódmej ofierze”, bo klubowo ukazały się jeszcze inne zbiory opowiadań Sheckleya.

Pielgrzymkę na Ziemię przeczytałem w wersji Iskier, egzemplarz klubowy trafił do mnie niewiele ponad rok temu – kupiłem go za 99,90 zł w antykwariacie Edukacja z Katowic (oczywiście, poprzez Internet). To była naprawdę dobra cena, jak za takiego białego kruka. Wspomniałem, że antykwariat był z Katowic – i nie jest to taka informacja na wypełnienie tekstu – inne klubówki, jakie w ostatni czasach kupiłem pochodziły z Łodzi (Wizje Dla Ubogich Antologia Dziennik Róży), województwa podlaskiego (Świat Złodziei), Tuszyna (Wizje Dla Ubogich Antologia Humor i Fantazja), czy Szczecina (Mesjasz Diuny – miałem egzemplarz w kiepskim stanie). Warto byłoby prześledzić chociażby na Allegro skąd są sprzedawcy klubówek na Allegro – takie mikro badanie naukowe, które odpowiedziałoby nam może na tezę, że ten Trzeci Obieg był rozprowadzany po całej Polsce.

Wracając do Pielgrzymki, ostatnio ponownie przeczytałem opowiadania z tomu Iskier i trochę się rozczarowałem. Pamiętałem je jako świetne, dowcipne opowiadania i dalej były dowcipne i dobrze się je czytało, ale były dość proste i trąciły trochę myszką: „Wyciągnął z kieszeni malutki odbiornik telewizyjny” (Cena ryzyka) – technologia poszła jednak w innym kierunku.

Bohaterem tytułowego opowiadania jest Alfred Simon, który chce przeżyć miłość, znaną mu jedynie z lektur. Wybiera się więc na Ziemię – jedyną planetę we Wszechświecie, na której istnieje to tajemnicze dla niego zjawisko. Po wylądowaniu szybko zderza się z rzeczywistością, która okazuje się daleka od romantycznych wyobrażeń. Pierwszym miejscem, na jakie trafia, jest obskurny lokal oferujący brutalną rozrywkę polegającą na strzelaniu do kobiet.

Kontynuując swoje poszukiwania Alfred trafia do biura firmy „MIŁOŚĆ i S-KA” (w wydaniu Iskier „MIŁOŚĆ, SPÓŁKA AKCYJNA) zajmującej się zawodowym dostarczaniem uczuć. Po dopełnieniu formalności i wniesieniu opłaty poznaje dziewczynę, z którą natychmiast nawiązuje wyjątkową więź. Wspólnie przeżywają intensywne chwile, a wyjazd na Hawaje utwierdza Alfreda w przekonaniu, że wreszcie odnalazł prawdziwą miłość.

Po tygodniu sielanka nagle się kończy. Alfred budzi się sam, a jego partnerka znika bez śladu. Zaniepokojony wraca do firmy „MIŁOŚĆ i S-KA”, gdzie dowiaduje się, że uczucie, którego doświadczył, było jedynie efektem czasowego warunkowania, a dziewczyna przygotowuje się już do kolejnego zlecenia. Gdy spotyka ją ponownie, okazuje się, że nie pamięta go i traktuje jak obcego człowieka.

Alfred oszołomiony opuszcza biuro firmy i bez wyraźnego celu rusza przed siebie. Nie zauważa nawet, kiedy ponownie znajduje się przed obskurnym lokalem, który widział tuż po przylocie na Ziemię. Właściciel uśmiecha się na jego widok, a Alfred sięga po broń…

Na koniec zdjęcia omawianej książki.

Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – pierwsza strona

Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – strona tytułowa

Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – wstęp

Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – pierwsze opowiadanie

Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – przedostatnia strona

Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – ostatnia strona

Pielgrzymka na Ziemię – grzbiet

Robert Sheckley Pielgrzymka na Ziemię – czwarta strona okładki

I niezmiennie – jeśli chcecie coś sprostować, dodać, podzielić się swoją historią – to komentujcie.


[1] https://sdk.pl/o-nas/zarys-historii-wydarzenia-staromiejskiego-domu-kultury/

[2] https://www2.wum.edu.pl/~axzimni/az/23Publikacje_Zimniak.pdf

[3] https://encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=SFanzin

[4] Artur Nowakowski, Fantastyka w Trzecim Obiegu w PRL-u, „Bibliotekarz” 2018, nr 9, s. 11

[5] https://lubimyczytac.pl/ksiazka/planeta-burz-blekitna-cefeida/opinia/21446114

[6] Robert Sheckley, Pielgrzymka na Ziemię, Iskry, Warszawa 1988

0
comments