Archiwum dla miesiąca lipiec, 2013

lip 15

W sidłach

5/5 - (1 vote)

W piątek ekspracownica napisała ponownie – że nie otrzymała świadectwa pracy.

Może faktycznie coś z pocztą nie tak. Albo kręci, bo na inny adres kazała mi wysyłać korespondencję, a pod innym jest zameldowana. Później w sądzie będzie mówić, że wysyłałem je na zły adres. Pojechałem więc sprawdzić skrzynkę pocztową w firmie (byłej).

Pojechałem dzisiaj specjalnie w tej sprawie [do byłego biura] i wcale się nie zdziwiłem, że w skrzynce było awizo, a na poczcie zwrot przesyłki do Pani ze świadectwem pracy. Na kopercie adnotacja listonosza „pod wskazanym adresem nieznane”. Przesyłka awizowana była na ulicy […] 3 lipca i 10 lipca (pieczątki na kopercie).

Wysłałem świadectwo pracy na adres, na który kazała Pani przesyłać korespondencję ([…]) – i który też w rozmowie 1 lipca Pani potwierdziła.

Nie wiem, co Pani próbuje tą grą osiągnąć. I nie wiem, co mam w tej sprawie zrobić. Umówić się z Panią na kolejne przekazanie świadectwa pracy (tego, co wróciło do mnie pocztą) – nie wiem, czy znowu nie będzie Pani chciała pokwitować odbioru. Wysłać znowu pocztą? Raczej nie, bo znowu Pani nie odbierze przesyłki, a ja będę musiał dwa razy biegać na pocztę – raz, żeby nadać przesyłkę, a drugi raz, żeby ją z powrotem odebrać.

Niezłe bagno. Trzyma mnie na postronku – mam obowiązek przekazać jej świadectwo pracy, ale nie mam jak. Osobiście – nie odbiera. Pocztą – nie odbiera. A ona do mnie z agresją, że mam jej przekazać świadectwo pracy. Robię wszystko, co mogę i nie mam sobie nic do zarzucenia, sumienie mam czyste, ale trudno o takiej sytuacji nie myśleć.

0
comments

lip 10

Odpowiedź

5/5 - (1 vote)

Oczywiście, na odpowiedź ekspracownicy nie trzeba było długo czekać. Odpisała jeszcze tego samego dnia wylewając na mnie kolejne wiadro pomyj. A to, że nie odróżniam jednego od drugiego (czyli jestem głupi), a to, że nie wywiązuję się ze swoich obowiązków, a to, że jestem bez klasy i chyba cham, bo rzucam słuchawką.

I że to nie tylko jej zdanie, ale i innych pracowników – to miało zaboleć i zabolało, bo co, jak co, ale zawsze myślałem, że reszta kadry mnie lubi i szanuje. Do dziś dzień dostaję kartki i życzenia świąteczne (esemesy) pracowników, którzy kiedyś u mnie pracowali. Zwyczajnie skłamała, żeby mi dopiec.

I jeszcze napisała, jak to ona się poświęcała pracując u mnie w firmie. No, nie mogę.

Ale teraz, sprawdzając pocztę, byłem przygotowany na to wszystko. Odpisałem jej następująco:

Proszę się ograniczyć do spraw związanych z wydaniem świadectwa pracy, a nie
po raz kolejny robić wycieczki osobiste pod moim adresem – że jestem bez
klasy, że nie jestem człowiekiem przyzwoitym (pierwsza rozmowa
telefoniczna – „myślałam, że jest pan przyzwoitym człowiekiem”). Tak, jak
teraz prowadząc rozmowę obraża mnie Pani – a później się Pani dziwi, że
kończę rozmowę. Miałem nadzieję, że w formie pisemnej będzie Pani ważyć
słowa. Szantażem z Pani strony było to, że nie podpisze Pani odbioru
świadectwa pracy dopóki nie będzie miało takiej formy, jaką Pani sobie życzy
(bez względu na to, co mówi fachowiec w tej sprawie, zatrudniona przeze mnie
księgowa, która wystawiła już setki świadectw pracy; przygotowała też
świadectwo pracy dla Pani) – a jak nie to zajmie się mną sąd pracy.

Miałem obowiązek przekazać Pani świadectwo pracy – specjalnie w tym celu przyjechałem [do byłego biura] 1 lipca – i wypełniłem ten obowiązek.
Pani obowiązkiem było odebrać to świadectwo pracy, czego Pani nie zrobiła –
czym naraziła mnie na dodatkowe koszty. A teraz odwraca kota ogonem próbując
ze mnie zrobić tego złego.

Przez wszystkie lata, jakie ją zatrudniałem, zgadzałem się prawie na wszystko. A tu wystarczył jeden sprzeciw, jedno zrobienie czegoś nie po jej myśli, żeby „znaleźć się na jej czarnej liście”.

0
comments

lip 09

Niewola

5/5 - (1 vote)

Dzwoniła ekspracownica. Ma do mnie pretensję, że nie dotarło do niej świadectwo pracy. Gdy nie chciała go pierwszego lipca odebrać, to poszedłem na pocztę i wysłałem jej je poleconym.

Wcześniej nie chciała go odebrać, a teraz oskarża mnie, że jej tego świadectwa pracy nie wysłałem. Zaczęły się wakacje i chciałbym je radośnie spędzać z dziećmi, a nie dalej prowadzić firmę, do cholery! Czuję, że nie będzie mi łatwo się od niej uwolnić.

Spędzam z córką czas, nauka jazdy na rowerze, a tu nagle telefon i cały dobry humor szlag trafia. Rozmówca wciąga mnie w jakiś ciemny i ponury świat, w którym nic nie jest pewne – w którym pewnikiem jest raczej to, że nie wysłałem świadectwa pracy. Ale mam przecież w domu pocztowe potwierdzenie. Jak ona może mi coś takiego wmawiać. I to w czasie, w którym absolutnie nie jestem na to przygotowany, gdy nie jestem przygotowany na prowadzenie takich rozmów, gdy jestem wręcz bezbronny, gdy spędzam czas z dzieckiem – w świecie, gdzie króluje prawda i nie ma problemu z odróżnieniem czarnego od białego. W świecie, który mi się narzuca przez telefon, to ja jestem czarny, a rozmówca prowokuje mnie do powiedzenia czegoś, czego później będę żałować.

Trzeba z tym skończyć, piszę do ekspracownicy maila:

Witam, jeśli poczta nie dostarczy Pani świadectwa pracy do końca tygodnia, to proszę w tej sprawie do mnie napisać – najwygodniej i najszybciej będzie mailem, ale, oczywiście, może Pani również korespondować za pomocą poczty tradycyjnej. W każdym razie proszę do mnie więcej nie dzwonić, nie życzę sobie telefonów, w których albo straszy, czy szantażuje mnie Pani Sądem Pracy (pierwszy telefon), albo zarzuca mi kłamstwo (dzisiejszy telefon).

Niestety, niewolnikiem będę do końca życia, bo do końca życia na każde skinienie ekspracowników muszę im wystawiać świadectwa pracy (bo zgubią, bo zapomną, bo coś). Państwo polskie zrobiło ze mnie niewolnika. Kiedyś byłem patriotą. Uważałem np. płacenie podatków za swój patriotyczny obowiązek (swego czasu był taki moment, że mi aż tak odbiło) i ganiłem szarą strefę. Teraz państwo polskie nie tyle mam w dupie, co je szczerze zaczynam nienawidzić.

0
comments