Tytuł oryginału: Lest Darkness Fall
Rok wydania oryginału: 1941
Przekład: Radosław Januszewski
Rok polskiego (klubowego) wydania: 1986 (lub 1987)
Liczba stron: 172
Druk: OPN Olsztyn / Zlecenie 33/86
Seria: Klasycy współczesnej SF # 21
Okładka: Dariusz Chojnacki
Na okładce na jednym ze stopni prowadzących do tronu (najwyższym) autor okładki zostawił swoje inicjały (DC). Przy inicjałach jest również rzymska liczba MCMLXXXVII – czyli 1987, co może świadczyć o tym, że ilustracja została wykonana w roku 1987, a co za tym idzie sama książka jest z roku 1987, a nie 1986, jak podaje Biblioteka Narodowa[1]. Numer zlecenia druku z rokiem 1986 (podany na stronie redakcyjnej) nie przesądza o dacie wydania. Raz, że to czasy PRL-u (przypominają mi się od razu dowcipy o zleceniu na podłączenie telefonu[2]), a dwa, nie wiem na ile temu, co tam napisano można ufać (nakładowi, jak wiemy, nie można). Zresztą okładka i środek nie musiały być drukowane w tym samym czasie. Nie musiałby być drukowane nawet w tej samej drukarni. Książka ma też dość nietypową jak na klubówki oprawę – jest klejona.
Sam nigdy tej książki nie sprzedawałem, więc nie wiem.
A tak w ogóle to świetna historia, świetna książka, czytałem ją ze trzy czy cztery raz. Też w wydaniu Bety Books z 1991 – Beta Books to w zasadzie było wydawnictwo Alfa ze swoim słynnym salonem przy ul. Złotej. Byłem tam stałym gościem. Pamiętam, jak stałem w długaśnej kolejce po „Dni walczącej stolicy” Bartoszewskiego – mam do dzisiaj z autografem autora. A poza tym, „Dni walczącej stolicy” się świetnie na Skrze sprzedawały. Przebicie było trzykrotne. Później przenieśli się do dużego lokalu przy Siennej 63 i tam już tej atmosfery nie było.
Oba wydania – klubowe i Bety – są w tłumaczeniu Radosława Januszewskiego, ale nieznacznie się od siebie różnią.
W klubówce jest na przykład:
– …więc zazdroszczę panu, doktorze Padway. Tu w Rzymie ciągle jeszcze mamy coś do zrobienia. Ba, ale to zaledwie wypełnianie małych luk. Nic dużego, nic nowego. I praca przy restaurowaniu. Budowlana praca kontraktowa, ba!
A w Becie:
– …więc zazdroszczę panu, doktorze Padway. Tu w Rzymie ciągle jeszcze mamy coś do zrobienia. Ba, ale to zaledwie wypełnianie małych luk. Nic dużego, nic nowego. I prace przy konserwacji. Budowlanka, nic więcej!
Można powiedzieć „wydanie drugie poprawione”.
De Camp był (i jest) znany głównie ze swoich opowieści o Conanie. A tutaj mamy bohatera współczesnego, który trafia do starożytności.
Martin Padway, amerykański archeolog przebywający w Rzymie XX wieku, podczas gwałtownej burzy zostaje przeniesiony do Italii z połowy VI wieku. Szybko odkrywa, że znalazł się w państwie Ostrogotów, w okresie poprzedzającym najazd wojsk cesarza Justyniana. Pozbawiony pieniędzy, znajomości i możliwości powrotu do własnych czasów, musi odnaleźć się w zupełnie obcej rzeczywistości. Nawiązuje znajomość z gockim ziemianinem Nevittą oraz syryjskim bankierem Thomasusem, od którego otrzymuje pożyczkę na rozpoczęcie działalności. Początkowo produkuje i sprzedaje destylowany alkohol, a następnie wprowadza cyfry arabskie, nowoczesne metody rachunkowe, druk, gazetę oraz telegraf optyczny. Dzięki tym przedsięwzięciom zdobywa majątek i coraz większe wpływy, chociaż jego wynalazki budzą również podejrzliwość i prowadzą do oskarżeń o czary.
Gdy wojska bizantyjskie rozpoczynają podbój Italii, Padway zostaje wciągnięty w walkę polityczną pomiędzy gockimi władcami. Po obaleniu króla Thiudahada i wyborze Wittigisa opowiada się po stronie pozbawionego tronu monarchy. Wykorzystując swoją wiedzę, sieć telegraficzną, propagandę oraz zdobyte oddziały, przejmuje kontrolę nad Rzymem, a następnie uczestniczy w zajęciu Rawenny, gdzie przerywa wymuszony ślub Wittigisa z księżniczką Matasuntą. Jednocześnie reorganizuje gocką armię, wprowadzając kusze, ruchome katapulty, oddziały konnych łuczników i pikinierów oraz zasady współdziałania różnych formacji. Po śmierci Thiudahada i Wittigisa doprowadza do małżeństwa Matasunty z generałem Uriasem, dzięki czemu Urias może ubiegać się o koronę. Padway prowadzi jego kampanię wyborczą i pomaga mu pokonać rywala, Thiudegiskela. Udaje mu się również pozyskać Belizariusza, który po konflikcie z Justynianem przechodzi na stronę nowego państwa italo-gockiego.
Rządy Uriasa zostają niemal natychmiast zagrożone przez wielką armię bizantyjską dowodzoną przez Krwawego Jana. Zdrada Thiudegiskela doprowadza do rozbicia wojsk gockich, a sam Urias zostaje uznany za zaginionego. Padway przejmuje dowodzenie, ogłasza uwolnienie poddanych w południowej Italii i próbuje pozyskać chłopów do walki w zamian za ziemię oraz wolność. Prowadząc działania opóźniające, zatrzymuje marsz przeciwnika w okolicach Benewentu, lecz jego wojska znajdują się na skraju klęski. W decydującym momencie nadciąga Belizariusz, atakuje Bizantyjczyków od tyłu, bierze do niewoli Krwawego Jana i uwalnia Uriasa. Po zwycięstwie Padway rozpoczyna przygotowania do reformy państwa: planuje ograniczenie władzy królewskiej, stopniowe zniesienie niewolnictwa, utworzenie uniwersytetu i poczty publicznej oraz wyprawę przez Atlantyk. Pod koniec powieści zdaje sobie sprawę, że drukarnie i sieć telegraficzna są już zbyt mocno zakorzenione, aby zniknąć wraz z jego śmiercią. Historia została nieodwracalnie zmieniona, a przewidywany upadek cywilizacji nie nastąpi.
Klubówka nie jest łatwa do kupienia, na Allegro jej w tej chwili nie ma. Czasami się jednak tam trafia i to za nieduże pieniądze – ostatnio ją tam widziałem za 24,98 zł. Kupiłem, żal było nie kupować. Sprzedam.
I jeszcze, prawie na koniec, uwaga na temat tego, gdzie w imieniu i nazwisku Lyon Sprague de Camp zaczyna się nazwisko. Myślę, że ta uwaga będzie o tyle przydatna, że nawet w publikacjach zajmujących się fantastyką naukową autorzy popełniają błędy. Na przykład Artur Nowakowski uznał, że nazwisko to Sprague de Camp i pod literą S umieścił twórczość tego autora.[3]
W tej kwestii autorytetem będzie James Gunn, którego antologia literatury fantastyczno-naukowej „Droga do science fiction” była w latach osiemdziesiątych jednym z najważniejszych moich źródeł wiedzy o zachodniej literaturze science-fiction. Szczególnie zamieszczony na końcu tomu pierwszego „Kanon science fiction”[4]. Gdy szukałem informacji o jakimś autorze to właśnie tam w pierwszej kolejności zaglądałem. Gdy jakąś książkę z tego kanonu przeczytałem to tam ją odznaczałem. Jednym z moich celów było przeczytanie wszystkich książek z tego kanonu. Nie do końca się to udało.
I jak zwykle – na koniec zdjęcia omawianej książki.
[1] https://katalogi.bn.org.pl/permalink/48OMNIS_NLOP/cfun23/alma991025333209705066
[2] Do Fabryki Samochodów Osobowych na warszawskim Żeraniu przybiega uradowany klient.
– Dostałem talon na poloneza! Kiedy go mogę odebrać?
– Za 10 lat, to najbliższy termin.
– Aha, ale rano, czy po południu?
– Co? A co Panu za różnica?
– No bo rano będą mi zakładać telefon.
[3] Artur Nowakowski, Klubówkowe szaleństwo. Polski trzeci obieg w fantastyce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku, Instytut Kultury Popularnej, Poznań 2021, s. 330
[4] James Gunn, Droga do science fiction. Część 1.: Od Gilgamesza do Wellsa, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1985, s. 387-397


































